Przejdz do strony glownej  

Kompendium phreaku - Asturn/Phreak It - 2000-09-07

Pobierz wersje spakowana


 >> Phreak It
    > strona glowna
    > newsy
    > o serwisie
 >> Automaty
    > mapy i spisy
    > niebieski [TSP91]
    > srebrny [TPE97]
    > jajko [CTP]
    > żółty [eXANTO]
    > Netia
    > Dialog
    > karty chipowe
    > klucze
 >> W eterze
    > GSM
    > tranking
 >> Stuff
    > teksty (FAQ)
    > narzędzia
    > elektronika
    > nagrywarki
    > strony Variego
 >> Inne
    > multimedia
    > phreak-muzeum
    > hacked
    > linki



                      - Asturn faq -

                    Kompendium phreaku

 ____________________________________________________________
|                                                            |
| Mam nadzieje, ze informacje zawarte w tym tekscie zostana  |
| wykorzystane niezgodnie z prawem i mocno przyczynia sie    |
| do spowodowania licznych oraz dotkliwych strat dla tpsa :) |
|____________________________________________________________|

                                                    7.IX.2000


* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *


Menu glowne
-----------

1.  Na poczatek.......................................... #*1**#

Czesc I. Budki (+ najnowszy bug na epromy, takze 5.8 !).. #*I**#

2.  Blue Urmet Flood & Super Silver Flood................ #*2**#
3.  Praktyczne wykorzystywanie epromow................... #*3**#
4.  Pajeczarstwo zaawansowane............................ #*4**#
5.  Pozyskiwanie kart magnetycznych...................... #*5**#
6.  Zabezpieczanie budek przed nieautoryzowanym dostepem. #*6**#
7.  Transplantacja urmetow (zabawa w chirurga)........... #*7**#
8.  Wspomnienie PRLu czyli slow kilka o zetonowcach...... #*8**#
9.  Telegram z urmeta i cos jeszcze...................... #*9**#
10. Uslugi na kogos i do kogos (brutal phreak)........... #*10*#
11. Generalplan Urmet, czyli chaos w tpsa................ #*11*#
a)  Ostateczne  rozwiazanie kwestii srebrnych urmetow.... #*a**#
b)  Buf i Ssf vs.  dyrekcja  okregu...................... #*b**#
c)  Freecalling dla wszystkich........................... #*c**#
d)  Idziemy do sadu...................................... #*d**#
e)  AutoBUF/SSF & oddajcie mi moja  karte................ #*e**#
f)  Internet  w  sluzbie  phreakerow..................... #*f**#

Czesc II. Inne........................................... #*II*#

12. Elektroniczny ekstender.............................. #*12*#
13. Numery 0-700 i ich wykorzystanie dzisiaj............. #*13*#
14. Wirtualne alarmy..................................... #*14*#
15. O bezprzewodowcach jeszcze troche.................... #*15*#
16. Komorki, komorki, komorki............................ #*16*#
17. Zmierzch pbxow....................................... #*17*#
18. Totalny przekret: dymiacy urmet - symulacja pozaru... #*18*#

19. Jak na razie to tyle................................. #*19*#
20. Nowy klucz pgp....................................... #*20*#


1. Na poczatek [#*1**#]
--------------

Niniejszy  faq, kompendium, to moje doswiadczenie, pomysly i
wiedza   na  temat  phreaku.  Nieprzypadkowo  wymienilem  na
pierwszym  miejscu  'doswiadczenie',  bo  wiekszosc  tekstow
jest,  co  mozna  latwo  zauwazyc,  pisana  na wyczucie, bez
sprawdzenia  czy  dany  patent  dziala.  W  tym wypadku jest
inaczej  99,9%  rozwiazan  tu opisanych zostalo sprawdzonych
empirycznie (jakie ladne slowo). To wiele znaczy.

Dlaczego  wogole  napisalem taki ogolny faq? Poprzednie moje
teksty  byly  dosyc  szczegolowe i trudne do zrozumienia dla
osob  nie  bedacych  'zawodowcami'.  Teraz  postanowilem  to
zmienic  i  dac szanse pozostalym, ktorych jest zdecydowanie
wiecej,  na skorzystanie z dorobku calej polskiej sceny. Nie
znaczy  to  oczywiscie,  ze w tekscie nie ma zadnych bledow.
Pewnie  sa,  i  jesli ktos takowe zauwazy niech raportuje do
mnie.  Dla  uwaznych  beda  nagrody  (niebieskie, srebrne, i
takie tam... :)).

W  indeksie faqu znaczki typu #*xx*# oznaczaja cos w rodzaju
kotwicy   w  tekscie.  Dzieki  temu  bardzo  latwo  wyszukac
fragment,  ktory  sie chce przeczytac (chociaz lepiej calosc
dokladnie    przestudiowac    :)).    Sa   tylko   2   takie
niepowtarzalne  znaczniki  w  calym  tekscie: jeden w spisie
tresci  i drugi na poczatku kazdej czesci. Bardzo bym chcial
zeby  przy  dluzszych  faqach  (np. wiecej niz 30 kb tekstu)
stosowac tego typu ulatwienia.

Czesc  pomyslow  nie  jest  nowa, ale podejscie do nich jest
innowacyjne   lub  wykorzystanie  nietypowe.  Stad  tez  gdy
wiedzialem,  ze  w jakims tekscie opisywane byly juz podobne
rzeczy,  odwoluje  sie do tego tekstu i przytaczam autora. W
koncu  na tym to wszystko polega, zeby wykorzystywac rowniez
czyjes doswiadczenie i wiedze, majac wlasne podejscie.

Czesc I. Budki [#*I**#]
--------------

Od czasu gdy zaczalem sie bawic we phreaking budki staly sie
najczesciej wykorzystywanymi urzadzeniami w zyciu codziennym
(w  porownaniu  np.  do  kuchenki  mikrofalowej). Z tego tez
powodu   poswiecam  im  specjalna,  glowna  czesc  oraz  75%
powierzchni  tego  faqu.  Z  nimi  wiaze sie wiekszosc moich
pomyslow.  Do tego co napisalem we wstepie dodam jeszcze, ze
nic  nie  wskazuje  aby  scisly zwiazek phreaku i budek mial
byc rozerwany w najblizszej przyszlosci. Ani ekstendery, ani
telefony komorkowe czy tym bardziej boxy ich nie zastapia.

Oto  najnowszy  bug na wszystkie epromy w tym 2.9 i 5.8 (!),
ktory odkrylem i rozpracowalem na 2 tygodnie przed ukazaniem
sie tego tekstu:

Sposob  jest  banalny.  Budka  musi  miec wybieranie tonowe.
Jesli  takowe  posiada,  podnosimy  sluchawke i przystawiamy
tonedialer  z  wcisnietym  '0' tak, ze dzwiek jest caly czas
generowany   do   mikrofonu   (mimo  ze  ten  jest  poki  co
zablokowany).   Nastepnie   wciskamy   '#'   i   wybieramy z
klawiatury  dowolny  numer  z serii bezplatnych (914, 0800),
caly   czas  trzymajac  '0'  na  dialerze  przystawionym  do
sluchawki.  Urmet  najpierw sie 'rozlacza' (wcisniety '#') a
zaraz  pozniej  zaczyna  wybierac  darmowy  numer.  Po  jego
wybraniu  pojawia sie sygnal ciagly, bo w miedzyczasie lapie
nasze  '0'  wygenerowane  z  tonedialera (nie jest to sygnal
ciagly  zwykly  tylko  taki jak po wybraniu '0'). Dzieje sie
tak  bo  centrala  dostaje  tony  z 2 zrodel jednoczesnie (z
klawiatury  i tonedialera). I to wszystko, mozna juz dzwonic
wybierajac  kolejne  cyfry, np. 602xxxxx (nie trzeba wciskac
'0'  bo  juz  zostalo  zalapane,  no  chyba  ze  dzwoniac za
granice).  I  tu  kolejna niespodzianka: nie zrywa po jednym
impulsie!!!!!  Czy  to eprom 5.8 czy 2.9 czy 2.0 - dziala na
wszystkich.   Sposob   jest  super,  ale  wlasnie  musi  byc
wybieranie  tonowe. Wniosek: nie potrzeba karty programming,
nie  trzeba wylaczac teletaksy, ustawiac freenumber i wogole
wszystkich  tych  cudow.  Mnie  to sie bardzo spodobalo i wg
raportu   znajomych  dziala  w  wawie,  lublinie,  krakowie,
wroclawiu  i  w  gdansku  a  wiec z pewnoscia w calym kraju.
(Nie  dziala  w tarnowie na wiekszosci budek.  Podziekowania
dla  kolnierzyka  za informacje na ten temat i rozne testy).
Troche  przykry  jest jedynie wniosek dla dumnych posiadaczy
programmingow   (ostatnio   widuje   coraz   wiecej  lamerii
szpanujacej  programmingami),  ze  wcale  ta  karta nie jest
potrzebna:  i tak bez wybierania tonowego z programminga sie
nie  zadzwoni, a tam gdzie to wybieranie jest, lepiej uzywac
opisanego tu bugu.

Jak  doszedlem  do  tego  sposobu???  Nauczylem  sie  go  od
koreanczykow,  wietnamczykow  i  innych  zoltkow,  ktorych w
warszawie jak w pekinie. Przy czym oczywiscie ulepszylem ten
sposob.  Zawsze widzialem przed stadionem X-lecia jak zoltki
rozmawiaja z niebieskich urmetow a na wyswietlaczu sa '000'.
Koncza  rozmowe  nic  nie  przestawiaja  a  budka dziala dla
zwyklych   uzytkownikow.   Jak   oni  to  robili:  ustawiali
programmingiem  we  free  numers  '000'  i stosowali opisany
powyzej  trick  wybierajac  wlasnie '000' jako ten bezplatny
numer.  Ale  nie  wiem  dlaczego  oni  sobie  jeszcze  zycie
utrudniali dodatkowo. Wkladali zuzyta karte i przytrzymywali
ja   od   srodka,   ze  automat  wyrzucal  "nieczynny",  ale
klawiatura  byla  odblokowana. Nie wiem po co to robili bo i
bez tego zabiegu wszystko dziala.

Update  z ostatniej chwili. W wyniku czestego eksploatowania
wyzej opisanego sposobu na kilku budkach w warszawie (wersja
softu nie gra roli) zrywa po jednym impulsie. Tam gdzie jest
eprom  2.9 lub nizszy, wystarczy wylaczyc teletakse (16 kHz)
a  reszta  dziala.  Tam  gdzie  jest  5.8  mozna co najwyzej
wymienic  eprom  lub  zadowolic  sie  rozmowa jednoimpulsowa
(czesto ponawiana). Aha i uprzedzajac pytania odpowiadam, ze
ten  sposob nie dziala na srebrnych. Testowalismy jego rozne
mutacje oczywiscie. Jesli ktos wykryl nowa niech mailuje.


2. Blue Urmet Flood & Super Silver Flood [#*2**#]
----------------------------------------

Ta  sprawa  to  kwintesencja  mozliwosci  phreaku. Umozliwia
skuteczne   dzialania   odwetowe  i  zaczepne  wobec  innych
(jednostek  i  instytucji).  Nad  ta problematyka pracowalem
razem  ze  znajomym  myszem,  ktory  wiem  ze podpadl bardzo
wielu osobom ze sceny. Dlatego prosze ich o wyrozumialosc, a
szczegolnie wszystkich z krakowa :) Na koncu tekstu znajduje
sie  z  zycia wziety przyklad, kiedy to dzieki opisywanym tu
sposobom nauczylem jedna firme moresu i spowodowalem, ze jej
pracownicy  bardzo  zmiekli  (ze  wzgledu  na  dosyc przykre
konsekwencje  dla  tej  firmy  nie podaje szczegolow - i tak
wiekszosc znajomych wie co jest na rzeczy bo w koncu sami mi
pomagali  :)  Skad  wogole  sie  wziely  nazwy  BUF  i  SSF?
Wymyslilismy je razem z myszem, zeby brzmialy miedzynarodowo
:)  Zreszta  wygodnie sie mowi "zbufowac" kogos :) Temat ten
rozpoczal  hrabia  w  slynnym faqu o menu karty programming.
Wspomnial  tam  jedynie, ze w c90 menu przy pozycji num. c90
mozna  wpisac  czyjs  numer  w  awaryjnej  sytuacji.  My  to
zdecydowanie  rozwijamy.  Zaczynam  od  opisu  bufa wlasnie,
czyli  rzecz dotyczy tylko niebieskiego urmeta. Ale najpierw
dwa slowa na temat, po co wogole kogos denerwowac i ustawiac
mu  bufa.  Odpowiedz  jest oczywista. Dla jaj. Czesto nie da
sie  prowadzic  "rownej"  walki  z  pewnymi instytucjami czy
firmami.  Wtedy dobrym sposobem jest wlasnie zablokowanie im
telefonu(ow)  przez  zaprogramowanie  urmetow  aby  do  nich
dzwonily.  Zreszta  motywy  moga  byc  rozne, ale pewne jest
jedno,   traca  zawsze  dwa  podmioty:  uzytkownik  telefonu
ktoremu  zrobilo  sie  taki  numer  oraz  tpsa  -  bo to jej
automatow  uzywa  sie  do  tych celow. Tpsa musi sie pozniej
tlumaczyc,  przestawiac  automaty,  placic (jesli np. ustawi
sie  bufa  na  komorke)  i  generalnie sie wqrza :) No dobra
teraz meritum.

Zasada   jest   banalnie   prosta.  c90  menu  odpowiada  za
komunikacje  budki  z  centrala.  Ze  wzgledow  praktycznych
interesuja  nas  tylko dwa podmenusy: enable c90 i num. c90.
Pierwszy  z nich wlacza/wylacza komunikacje budki z centrala
(defaultowo  wlaczona)  a  w  drugim  wpisuje sie numer, pod
ktory  budka  dzwoni  aby polaczyc sie z centrum nadzoru. Na
podstawie  tego  widac juz, ze zasada bufowania jest banalna
(zeby  nie  rzec  prostacka): ustawia sie czyjs numer w num.
c90  i po jakims czasie budka zaczyna pod ten numer dzwonic.
Ten  wydawaloby sie banalny sposob ma jednak szereg ukrytych
i  subtelnych  mozliwosci  rozwijania  go  i  udoskonalania.
Przede  wszystkim nalezy zdac sobie sprawe z tego, ze to jak
czesto  budka  bedzie  dzwonila do centrum nadzoru zalezy od
kilku czynnikow. Wszystkie te przypadki sa do sprawdzenia na
podstawie  diagnostic  menu  i  counter  menu: w okreslonych
sytuacjach,  gdy sa spelnione okreslone warunki, z okreslona
czestotliwoscia  aparat  zglasza  sie na centrali. Wszystkie
szczegoly   sa   opisane   w  instrukcji  do  niebieskiego a
zdarzenia i ich opis takze w faqu kolnierzyka. Mimo to warto
znac kilka "zelaznych" regul, ktorymi "kieruja" sie automaty
przy dzwonieniu do centrum nadzoru. Po pierwsze, standardowo
kazdy  "zdrowy"  niebieski urmet laczy sie 2 razy dziennie z
centrum  nadzoru  i  informuje  w  jakim jest stanie (wysyla
pozycje  z  diagnostic menu). Po drugie, czestosc dzwonienia
na  centrale  uzalezniona jest od tego jak czesto budka jest
wykorzystywana  (jesli  stoi  w bardzo popularnym miejscu to
dzwonila  bedzie  o wiele czesciej niz tam gdzie raz na dobe
ktos  ja  wykorzysta).  Dzieje sie tak dlatego, ze im wiecej
jest   uzywana   tym  wiecej  zdarzen  wpisywanych  jest  do
rejestru.  Po trzecie, gdy ustawi sie default menu (sluzy do
tego  karta  test  -  rozszerzona  wersja karty programming)
budka  zaczyna  dzwonic na centrale do skutku, poniewaz musi
sciagnac swoje ustawienia (default menu resetuje wszystkie -
lacznie  z  numerem  do  centrum nadzoru, dlatego koniecznie
trzeba przynajmniej to pole uzupelnic). Wreszcie po czwarte,
gdy  budka  zostala otwarta, zresetowana (przycisk na plycie
glownej),  lub  uszkodzona.  Wiedzac o powyzszym mozna teraz
sprytnie  zestawic  liste  zdarzen  i dopasowac ja aby budka
dzwonila  na  centrale jak najczesciej (piszac "na centrale"
mam na mysli oczywiscie numer ustawiony w num. c90).

Pamietac   tez   warto  o  podmenusie  calls  num.,  ktorego
standardowa  wartoscia jest 1000. Oznacza to ilosc polaczen,
po  ktorych  budka  sie  zglosi  na centrale. Co przeszkadza
temu,  zeby  ustawic  tu wartosc 1 ??? Nic, a wtedy co jedno
wykonane   polaczenie   budka   bedzie   dzwonic  pod  numer
zaprogramowany w num. c90.

Wypraktykowana  zasada mowi, ze uniwersalny sposob to uzycie
karty  test:  wlaczenie  ustawien fabrycznych (default menu)
i wpisanie numeru w num. c90. Mozna takze wlaczyc wybieranie
tonowe  (standardowo  ustawione  jest decadowe w dial menu).
Przestawienie  wybierania  na tonowe (najpierw jednak trzeba
sprawdzic   czy   centrala  pozwala  na  takie  wybieranie -
wystarczy  przestawic  na chwile na wybieranie DTMF, odlozyc
sluchawke  i  wybrac dowolny numer bezplatny, np. 914, czyli
jesli  sie  polaczy  to  znaczy,  ze  dziala),  jest  o tyle
skuteczne,  z  o  wiele  szybciej  wybierany  jest  numer do
centrum  nadzoru  i "ofiara" ma czesciej telefony :) Jak juz
wspomnialem  ten  sposob  gwarantuje, ze urmet bedzie czesto
staral  sie  polaczyc  z  centrala.  Nie  jest to oczywiscie
jedyna   mozliwa   metoda.  Inna,  podwojnie  skuteczna,  to
przestawianie   budek   wlasnie   w   popularnych  miejscach
(podwojnie  skuteczna bo defualt menu + standardowa czestosc
uzywania).  Moze  sie  zdarzyc,  ze chcemy aby budka zaczela
dzwonic  po  jakims czasie a nie od razu gdy ja przestawimy.
Nic  prostszego.  Nie  ustawia  sie  wtedy default menu, ale
kasuje  kody  diagnostic menu i counter menu. To gwarantuje,
ze  dopiero gdy rejestry zostana zapelnione wlasciwa iloscia
zdarzen,  budka  zacznie dzwonic na centrale (zwykle jest to
po  okolo  10  godzinach gdy budka jest w srednio popularnym
miejscu).  Aby  ten  czas skrocic, mniej wiecej, o 70% mozna
ustawic  w taxation menu w tax value wartosc 300. Wtedy nikt
nie   bedzie  mogl  zadzwonic  (nikt  nie  ma  karty  z  300
impulsami)  a  jeden  z  kodow  w menu diagnostycznym mowi o
dzwonieniu   na  centrale  po  n  podniesien  sluchawki  bez
zrealizowania  polaczenia.  Mozna  oczywiscie  tez uszkodzic
budke, np. wlozyc plasteline do czytnika czy w inny bardziej
wyrafinowany  sposob,  wtedy  tez bedzie dzwonic na centrale
czesciej, ale to juz skrajnosci. Aby buf lepiej sie trzymal,
radze zalockowac zamek. Wtedy monter jak przyjdzie naprawiac
bedzie mogl, co najwyzej, przeciac kable i odlaczyc budke od
sieci.  Oczywiscie  moze tez przeprogramowac budke, ale zeby
tego  uniknac  mozna  zablokowac czytnik (plastelina, lapacz
kart,   czy   jakikolwiek   inny  sposob).  Ta  sytuacja  ma
zastosowanie  przy epromie 2.9 lub nizszym. Mozna oczywiscie
uzyc  najbardziej  wymyslnego  sposobu  (tak  jak w opisanej
historii  ze znajoma glixa - przy okazji czesci o lockowaniu
zamkow). Chodzi oczywiscie o malutka przerobke epromu 5.8, w
ktorym   zmienia   sie   tylko  numer  centrum  nadzoru.  Po
zainstalowaniu    czegos    takiego    zaden    monter   nie
przeprogramuje    takiej   budki   -   straci   programminga
najpredzej.  Jedynym  sposobem jest zmiana epromu a tego nie
da   sie  zrobic  bez  otwarcia  budki  (a  wiec  naturalnie
lockujemy zamek). Heh. Monterzy niezle sie wtedy wqrwiaja :)

Jakie numery mozna bufowac (wpisywac do num. c90)? Wszystkie
jakie  chcecie  -  miejsca  jest  duzo.  Wyjatkiem sa numery
zablokowane  na  centrali  (obecnie  glownie  0700 - zreszta
zbufowanie 0700 to jedyny przypadek gdy wlasciciel bardzo by
sie    z    tego    cieszyl).   Czyli:   numery   komorkowe,
miedzymiastowe,  miedzynarodowe,  lokalne,  infolinie (0800,
0801,  0804),  linie uslug teleinformatycznych (020), numery
komorkowe  miedzynarodowe  i  wszelkie,  wszelkie  inne (np.
mozna  zbufowac  cia  lub  centrum  microsoftu  w  usa). Jak
wpisywac  numer inny niz lokalny? Dokladnie tak samo jak sie
na   niego   dzwoni   z  telefonu  stacjonarnego,  czyli  ze
wszystkimi  prefiksami.  Zreszta  najpierw  mozna  normalnie
wykrecic numer i jesli sie polaczy z wybranym celem tak samo
wpisac  w  num.  c90. Aby zwiekszyc efekt bufa warto ustawic
wiecej   niz   jedna   budke.   Z   doswiadczenia  wiem,  ze
zaprogramowanie 20 budek (przy uzyciu default menu) powoduje
absolutna  i  dlugotrwala  blokade wybranego numeru jaki sie
ustawilo  w num. c90. Zasadnym pytaniem tutaj jest, po jakim
czasie  tpsa usuwa bufa? Z doswiadczenia (znowu) wiem, ze od
1 dnia do 3 miesiecy. Jesli przeprogramuje sie jedna budke i
w  dodatku ustawi na numer telefonu z cidem (np. komorke) to
tpsa  zalatwi  to  w ciagu jednego dnia. Jesli sie ustawi 20
budek  na  numer lokalny, z tego budki beda staly w roznych,
oddalonych  od  siebie  okolicach,  beda  podpiete pod stare
centrale   (nie  wysylajace  cida)  lub  beda  mialy  numery
zastrzezone  (znam  12 takich budek w wawie), to tpsa bedzie
sie  miesiac  z  tym  bawic  i nie usunie awarii. Moj rekord
(tzn.  moj  i  moich  qmpli)  to 110 budek jednego dnia na 3
numery.  Po 2 miesiacach wszystkie 3 numery (2 stacjonarne i
jedna   komorka)  byly  juz  zmienione  a  po  3  tygodniach
wylaczone  :) Generalnie podkreslam raz jeszcze, ze warto do
bufowania  uzywac  budek  z  numerami  zastrzezonymi lub bez
cida. Sprawdzic to mozna dzwoniac z budki na komorke - widac
czy   sie   numer  wyswietla  czy  nie.  Dobra  metoda  jest
przestawianie  budek  na prowincji gdzie tpsa zjawia sie raz
na miesiac :) Tyle na temat bufowania i niebieskich urmetow.

Teraz najnowszy krzyk mody czyli Super Silver Flood. Chociaz
nazwa  SSF  nie  jest tak chwytliwa jak buf to metoda jest o
wiele  grozniejsza  dla  potencjalnych  ofiar.  Po  pierwsze
dlatego,  ze  niebieskie  urmety mozna wymienic na srebrne a
srebrnych  nie ma juz na co wymieniac. Po drugie dlatego, ze
srebrny  laczy  sie  o  wiele czesciej z centrum nadzoru niz
niebieski  (wprost  zyc  nie  moze bez centrali). Po trzecie
wreszcie  dlatego,  ze  karty konserwatora nie skasuje zaden
eprom  (bo  srebrny  nie  ma  epromu)  i  wogole nic jej nie
zniszczy  (chyba  ze  pozar  :)  )  a  srebrnego  mozna  tak
zabezpieczyc,  ze  nie  da  sie go przeprogramowac. Pikantne
szczegoliki  ponizej.  W przeciwienstwie do bufa gdzie mozna
kombinowac  na  rozne  sposoby  ssf  jest  o  wiele bardziej
jednoznaczny. Cala strategia przedstawia sie tak. Wklada sie
karte  konserwatora,  wpisuje  pin,  otwiera urmeta, wpisuje
numer  kierunkowy  i  wreszcie  numer  centrum nadzoru. Przy
ustawianiu  ssfa  na  numer  zamiejscowy wpisuje sie jedynie
numer  bez  kierunkowego.  Kierunkowy  wlasciwy  dla  danego
miejsca  wpisuje  sie  w  oddzielnym menusie. Jesli budka ma
dzwonic  na  numer  lokalny  to  rowniez trzeba wpisac numer
kierunkowy,  mimo  ze  raczej malo kto dzwoni lokalnie w ten
sposob  ze  wybiera  najpierw kierunkowy. Przy programowaniu
ssfa na numer zagraniczny wystarczy wpisac 00 (chociaz jesli
numer  kraju  jest czterocyfrowy mozna wpisac caly, np. 0044
dla  anglii).  Podobnie  jest  w przypadku numerow telefonow
komorkowych.  Mozna wpisac 0048 i normalnie numer 060xxxxxxx
lub  jako  kierunkowy,  np.  0604  i  jako  numer do centrum
nadzoru  juz tylko pozostale 6 cyfr komorki. Wszystko zalezy
od  checi  i  wygody.  Przy numerze kierunkowym mozna wpisac
maksymalnie 4 cyfry. I to cala filozofia.

Na  standardzie  srebrny  urmet  laczy sie 4 razy dziennie z
centrum  nadzoru + ewentualne zdarzenia (patrz lista kodow w
instrukcji   do   tpe97).   W   praktyce  gdy  urmet  wisi w
uczeszczanym miejscu (metro, kino, ruchliwa ulica) laczy sie
z  centrala  ponad  20  razy  dziennie.  Gdy  ustawi sie ssf
sytuacja  sie  zmienia  radykalnie  gdyz  budka nie moze sie
polaczyc  z  centrala i przetransmitowac potrzebnych danych.
To   powoduje  oczywiscie,  ze  urmet  stara  sie  powtarzac
sukcesywnie  proby  polaczenia co juz zupelnie blokuje linie
"osobie  robiacej  za  centrum  nadzoru"  ;) Z praktyki moge
powiedziec,  ze  wystarczy  ustawic ssf z 10 - 15 urmetow na
jeden  numer  i blokada gwarantowana. Jak widac z powyzszego
opisu trzeba dysponowac kluczami do srebrnych bo inaczej nic
sie  nie  da  zrobic  (menu karty konserwatora wyswietla sie
tylko  po  otwarciu  budki).  No  ale  jak ktos ma dostep do
takiej  karty to zakladam ze i do kluczy. Po ustawieniu ssfa
warto  zalockowac zamek zeby efekt byl bardziej dlugotrwaly.
I  to  wlasciwie  wszystko. Mozna wrocic do domu z poczuciem
dobrze spelnionego obowiazku :))

Najprzyjemniejsza  jest  jednak  swiadomosc,  ze  tpsa  jest
bezsilna: nie da sie w zaden sposob skasowac, zablokowac czy
w  jakikolwiek  inny sposob naruszyc karte konserwatora. Tak
samo  nie mozna srebrnych zaprogramowac aby nie reagowaly na
ta  karte. Jakie stad plyna wnioski? 1) nawet srebrne urmety
maja  swoje  slabe punkty, 2) karta konserwatora jest bardzo
cenna mimo ze moze stosunkowo mniej niz karta programming na
niebieskie,  3)  srebrnych jest bardzo duzo a bedzie jeszcze
wiecej  - ssf ma przed soba przyszlosc i na pewno bardzo sie
rozwinie.   Okeee  tyle  teorii  i  opisow.  Teraz  obiecana
historia  z  zycia  wzieta. Tak jak napisalem wczesniej dane
osob "bioracych udzial" w operacji sa utajnione (z wyjatkiem
moim i kilku znajomych).

Byla  sobie  firma  X  na  glebokim poludniu kraju. Firma ta
zajmowala sie uslugami internetowymi. Pewnego razu Y kupil w
promocji konto shellowe w firmie X. Podzielil sie tym kontem
ze  swoja  grupa  i umiescil tam strone. Dobrze mu sie zylo,
ale firma X (pod wplywem firmy A jak sie pozniej tlumaczyla)
usunela   strone   i   sprawe   przekazala  na  policje  pod
pretekstem,   ze   "na   stronie   sa   niedozwolone  teksty
instruktazowe".  Stalo  sie  tak  mimo  ze  na  stronie bylo
zastrzezenie  "wszystko  w celach edukacyjnych...", itp. Tak
sie smiesznie zlorzylo, ze ja bylem w tej grupie. Bardzo sie
wqrwilem  i  po zalatwieniu formalnosci (mialem wtedy jakies
egzaminy)  zorganizowalem  akcje  przeciw firmie X. Polegala
ona  na  zbufowaniu numeru firmy (zamiejscowy numer telefonu
stacjonarnego)  oraz  numeru  komorkowego glownego prowodyra
calych  zajsc  (pracownika  tej  firmy).  W  ciagu  tygodnia
porozumialem  sie  z  myszem, ktory przeprogramowal 20 budek
bez cidow w otwocku i glixem, ktory przeprogramowal 20 budek
w    metrze    warszawskim.    Reszta    zajalem   sie   ja.
Przeprogramowalem 30 budek w centrum i przy okazji bywajac w
roznych  okolicach wawy. Oprocz tego ustawilem kolo 10 budek
na   numer   hotline   firmy   X   (numer  komorkowy  innego
pracownika).  Final  byl  taki,  ze  prowokator  i przyczyna
calych  zajsc, pracownik firmy X zmienil numer telefonu (era
zarobila),  firma X miala przez 2 tygodnie numer zablokowany
a   gosc   od  hotline'a  sie  wqrzal.  W  koncu  jakos  sie
skontaktowalem  z  firma X gdzie jeden z pracownikow wyrazil
skruche    i    tlumaczac    sie   przeprosil   za   zajscie
(poinformowalem  ich  wczesniej,  w czym tkwi caly problem).
Wtedy ja wybaczylem im i wiecej budek nie programowalismy. W
miedzyczasie  zdobylem  dane  osobiste  pracownikow  firmy X
(dzieki  qmplom w sieciach komorkowych), na wszelki wypadek.
W sumie wszystko zakonczylo sie dobrze i nie mam juz zalu do
firmy  X.  Jednoczesnie firma ta postapila slusznie bo gdyby
kontynuowala  swoja dzialanosc (np. robila cos przeciwko Y -
wlascicielowi konta) to jak powiedzial myszu "szybko sankcje
przeciw  firmie  przemienily  by  sie  na sankcje osobiste".
Myszowi  trzeba wierzyc, kiedys bawil sie w carding :) Jesli
przeprowadziliscie akcje tego typu - podeslijcie jakis opis,
chetnie przeczytam i ewentualnie wrzuce na strone.

Czy   bufowanie  jest  legalne?  Chociaz  trudno  byloby  to
podciagnac  pod  jakikolwiek  paragraf to jednak nie. Ale to
nic. Bardzo trudno zlapac kogos za reke na ustawianiu bufa a
jesli  juz  to  sprawa  bedzie umozona na 100% ze wzgledu na
"niska    szkodliwosc    spoleczna".    Poza    tym    jesli
zbufowaliscie  100 numerow i przeprogramowaliscie 1000 budek
w  ciagu  roku  a  zlapia  was  na  programowaniu  jednej to
odpowiadac  bedziecie  tylko  za  ta  jedna  -  nic  wam nie
udowodnia.  Wierzcie  mojemu doswiadczeniu. Nigdy mi nic nie
udowodniono :)

3. Praktyczne wykorzystywanie epromow [#*3**#]
-------------------------------------

Dla mnie epromy w niebieskich to o wiele wygodniejszy sposob
dzwonienia  niz uzywanie jakichkolwiek kart (serwisowych czy
powtornie  napelnianych).  Po  co  sie wogole bawic w jakies
zabiegi  z  tonedialerem, programowaniem, itp. kiedy zamiast
tego  mozna  elegancko  podejsc  do  budki wsadzic karte z 1
impulsem  i  "normalnie"  dzwonic gdzie sie chce i przez ile
sie chce. Wspomne tu o kilku najwygodniejszych rozwiazaniach
w  tym  zakresie,  bedzie  tez troche szczegolow dotyczacych
prawidlowej    instalacji    i    "konserwowania"    epromu.
Poczatkowo  otwieranie  budek,  zabawy  z  kluczami, epromy,
traktowalem   z   pogarda.  Jednak  z  czasem  moj  stosunek
ewoluowal. Stalo sie to pod wplywem przerobionego epromu 2.9
autorstwa  nola.  Soft  ten umozliwia dzwonienie za friko po
wcisnieciu   gwiazdki,   normalne   zaliczanie  impulsu  bez
wybrania  gwiazdki  na  poczatku, nie dzwoni na centrale, po
otwarciu  budki  uzyskuje  sie  menu typowe dla uzycia karty
programming.  Wszystko  co  trzeba  zrobic  to  zainstalowac
kosc  nabita  tym  stuffem na plycie glownej niebieskiego. W
tym  miejscu  trzeba  powiedziec o kilku rzeczach zwiazanych
z  cala  ta  procedura.  Po  pierwsze  trzeba  eprom nagrac.
Dokonuje  sie  tego  na  nagrywarce  do  epromow.  W  kazdym
wiekszym zakladzie elektronicznym posiadaja takie urzadzenie
i  w  zaleznosci od humoru nagrywaja za 1 - 10 zl. Jak macie
znajomego  to  oczywiscie  za  darmo  ;) Wszystko odbywa sie
banalnie  prosto:  grunt  to miec co nagrac, czyli wczesniej
przygotowac  trzeba wlasciwy soft. Druga rzecz to prawidlowa
kosc.  Najlepiej  i  najtaniej  jest  wyjac  takowa  z plyty
glownej  niebieskiego - jest wtedy 100% pewnosci ze zadziala
na  innym.  Podczas  wyjmowania polecam uzywanie ekstraktora
(techniczne   szczypce  do  wyjmowania  scalakow  plaskich).
Dzieki temu eprom wychodzi delikatnie bez ryzyka skrzywienia
czy  zlamania  ktorejs z nozek. Jesli jednak ktoras zostanie
uszkodzona  trzeba ja odpowiednio wyprostowac bo inaczej nie
wejdzie  do  programatora, a pozniej tym bardziej z powrotem
na plyte glowna urmeta. Jesli nozka sie zlamie to w praktyce
koniec.  Eprom do wyzucenia (na szczescie trzeba kompletnego
ciola   zeby   tak   zniszczyc   kosc).   Oczywiscie   mozna
odpowiedniego    rodzaju    scalaki    kupic   na   gieldzie
elektronicznej  (w  sklepie)  ale  ich  ceny  2  -  8  zl za
sztuke,  nie sa tego warte. Przy kupowaniu trzeba koniecznie
zwrocic  uwage  na  parametry (glownie czas dostepu podany w
nanosekundach ns - powinien byc taki sam jak na oryginalnych
kosciach).  Po  trzecie  wreszcie,  gdy sie ma juz nagranego
eproma  trzeba go zalorzyc na plyte. Tutaj podstawowa zasada
to  nic  na  sile.  Nozki  musza  dokladnie dopasowac sie do
podstawki  (musza  byc  proste)  a  kosc  trzeba docisnac do
konca.  Nie  ma  obawy przed porazeniem pradem w trakcie tej
operacji (robi sie to recznie). Czasem tylko czytnik i plyta
glowna  wydaja  dziwne  dzwieki  w  trakcie instalacji :) Po
sprawnym  wlozeniu  trzeba zresetowac plyte glowna i zamknac
urmeta.  To w sumie wszystko. Pamietac trzeba jednak jeszcze
o  kilku zastrzezeniach. Eprom wyjety z budki nie nadaje sie
od  razu  do  nagrania  bo  juz  jest  nagrany  :) Trzeba go
najpierw  skasowac  co  robi  sie  przy  pomocy  promieni uv
(ultrafioletu)   przy   pomocy   specjalnie  do  tych  celow
zaprojektowanego   kasownika   -   tez  urzadzonko  dostepne
powszechnie.  Nie  musze  chyba  dodawac ze przed kasowaniem
trzeba zdjac nalepke z szybki epromu a po nagraniu trzeba ja
zalorzyc  (najlepiej  wpisac  tam "plyta glowna ver. 10.4" -
beda  jaja  jak  monter  to zobaczy). Inne zastrzezenie to w
momencie gdy zalorzy sie eprom na plyte, zamknie urmeta a on
nie  chce  dzialac  -  oznacza  to,  ze  albo eprom jest zle
nagrany  (1  na  20  nagrywa sie zle) albo zle zainstalowany
(wlozony), co jest bardziej prawdopodobne. W takiej sytuacji
najlepiej wlozyc nowa kosc z wieksza starannoscia ;)

Rownie  wazna grupa spraw to wspomniany juz wybor wlasciwego
softu.  Wspomnialem  o  epromie  nola...  jest  rzeczywiscie
dobry i uzyteczny, ale ma 3 zasadnicze wady. Po pierwsze nie
dzwoni  na  centrale  i  po tygodniu (sytuacja dotyczy wawy,
lublina,  krakowa,  gdanska  i wroclawia - stamtad mam dane)
tpsa  zmienia  eprom  na  swoj  wlasny - najczesciej 5.8. Po
drugie  gwiazdke  moze  nacisnac  kazdy  nawet przypadkowo i
jak  wyjdzie  co i jak, ludzie masowo zaczna dzwonic to tpsa
jeszcze  szybciej  zmieni  taki  eprom  a  w dodatku dorzuci
gratis  nowy  typ  zamka.  Po trzecie wreszcie zlym pomyslem
jest  dostepnosc  calego menu programming po otwarciu budki:
na  pierwszy rzut oka widac wtedy, ze cos jest nie tak. Jaki
jest  moj  ideal  epromu? Na pewno trudno by go bylo napisac
(sam  sie  tym  nie zajmuje), ale gdyby: byla to przerobiona
wersja  5.8, z regularnym dzwonieniem na centrale pod z gory
zaprogramowany   numer,   z  6-cio  cyfrowym  kodem  ktorego
wpisanie  umozliwia  dzwonienie  za darmo, wtedy cos takiego
mogloby  dzialac nawet przez kilka miesiecy (lat?) bo kto by
sie  domyslil  takiego  przekretu?  Niestety  do tego trzeba
eksperta  jesli ktos wie jak cos takiego zrobic to niech sle
do  mnie maila. No ale wracam do zasadniczego watku. Zamiast
instalowac eprom Nola, mozna pokusic sie o zmiane epromu 5.8
na  2.9.  Wtedy  wszystko  jest  ok i tpsa nie zmieni tego z
powrotem   (praktyka  tego  dowodzi).  Podobne  efekty  daje
zreszta uporczywe wyjmowanie epromow 5.8 i zostawianie budki
bez  softu  (nie  dziala wtedy oczywiscie). W wawie zrobilem
tak  z  kilkudziesiecioma  budkami  - w 95% pojawily sie tam
epromy  2.9  made  by tpsa :) Dlaczego lepszy 2.9 niz 5.8???
Oczywiscie dlatego, ze mozna chociaz z programminga dzwonic.
Co  wiecej,  mozna  pokusic  sie  o  instalowanie  epromow w
wersjach  2.7 lub 2.0 (powszechnie dostepnych w internecie).
Wtedy dziala metoda na incomming call co w swoim faqu hrabia
byl juz laskaw jakis czas temu zauwazyc. Jak chodzi o epromy
to tyle. Wroce do nich na chwile przy omawianiu urmet locka.

Na   koniec   jednak   jeszcze   historia,  ktora  dac  moze
programistom  duzo  do  myslenia  w  kwestii robienia nowych
epromow.  Na  poczatku  roku  2000  (tydzien po sylwku) glix
bardzo  minimalnie  zmodyfikowal eprom 5.8. Zmienil numer do
centrum  nadzoru na numer komorki do swojej bylej. Poszlismy
razem   zainstalowac   to   cudo   w   urmecie  przy  bardzo
popularnym  centrum handlowym. Budka ta charakteryzowala sie
oblezeniem  (w  ciagu  dnia  4-5  osob  ciagle  w  kolejce).
Podajac  sie  za  monterow  wyrzucilismy  jakiegos lamusa, i
podlaczylismy nasze cudo. Oczywiscie zaraz po zainstalowaniu
urmet  zaczal  dawac  o  sobie  znac  kolezance  S. (dane do
wiadomosci  redakcji).  Tego  samego  dnia glix skontaktowal
sie z nia i gdy powiedziala mu o problemie z komorka ("Jakis
zboczeniec  caly czas dzwoni i blokuje telefon a gdy odbiore
wciska  kilka przyciskow i odklada sluchawke"), jako fachowy
phreaker  zaoferowal  swoja  pomoc. Zglosili awarie pod 914,
9696,  lokalnego  oddzialu  bok  tpsa  i wreszcie do centrum
automatow.  Glix  zrobil tam taka awanture, ze panienki baly
sie  cokolwiek  powiedziec.  Obiecane zostalo, ze nastepnego
dnia  "awaria" zostanie usunieta. Oczywiscie nie trudno bylo
namierzyc  urmeta, jako ze dzwoniac na komorke elegancko sie
przedstawial  swoim  numerem.  Wiedzac ze monterzy kursuja w
godzinach  8  - 15, postanowilismy czatowac (nie chatowac) w
tym  czasie  przy  niebieskim. Mimo ze trwalo to 5 godzin to
sie  oplacilo.  Przyszedl  jakis  mlotek z tpsa, podszedl do
urmeta  i  go  otworzyl.  Na epromie byla oryginalna nalepka
tpsa  "plyta  glowna  wersja  2.9".  Gosc  zamknal  urmeta i
wrzucil  programminga...  Urmet  mu  go oddal informujac, ze
"karta  zuzyta".  Gosc  mial  taka mine jakby zobaczyl jolke
kwasniewska  robiaca loda zubrowi :))) Ale monter chcial byc
przebiegly  i  przechytrzyc materie, wiec pewnie pomyslal ze
programming ktorego uzyl byl juz skasowany. Nie tracac czasu
wlozyl  drugiego i znowu mina w stylu prezenterzy wiadomosci
tvp  z  glowa w szambie... Tepsiarz nie mogl uwierzyc ze jak
na  nalepce  jest  2.9  to eprom moze byc 5.8 i to w dodatku
przeprogramowany,  ze  dzwoni  na  numer  komorki  prywatnej
osoby!!!  Nie  majac kolejnego programminga, otworzyl budke,
wyjal  nasz  eprom,  wsadzil  tradycyjne 2.9 i sobie poszedl
(caly   czas   chyba  nie  mogl  jednak  dojsc  do  siebie).
Myslelismy  ze  jebniemy  ze  smiechu na miejscu :) Majacych
rownie  ciekawe przygody zachecam do ich opisania i wyslania
mi (opublikujemy na stronie).

4. Pajeczarstwo zaawansowane #*4**#
----------------------------

Chociaz  na  ten  temat duzo powiedziano, jednak mozna sobie
jeszcze  zycie  ulatwic  dzieki  paru sposobom. Na ten temat
zreszta  tez  juz  pare osob pisalo. Moim zdaniem podpinanie
sie  do  budek  ma  sens  wtedy  gdy inne sposoby calkowicie
zawodza.  Jest to dosyc ryzykowne (widoczne) i bezdyskusyjne
w razie wpadki (bezposrednio podchodzi pod kradziez impulsow
z  kodeksu  karnego).  Podpinajac sie bardzo wskazana rzecza
jest  miec  klucze  do  budek.  Coraz mniej jest automatow z
kablami  na  wierzchu,  ze  wystarczy  tylko  zdjac  z  nich
izolacje  i  dzwonic  :)  Trzeba  miec  rowniez  "specjalny"
telefon. Osobiscie polecam rodzimy cyfral (kosztuje okolo 50
zl) chyba ze komus sie chce samemu robic. Do telefonu trzeba
dosztukowac  2  krokodylki  - co znacznie ulatwia podpinanie
sie.  Najoczywistszy  sposob  to  otwarcie budki i w miejscu
gdzie  kable  dochodza do plyty glownej podpiac 2 krokodylki
od  telefonu.  Jest to o tyle wygodne, ze nawet izolacji nie
trzeba  zdejmowac  (jest  juz  zdjeta  przy plycie glownej).
Kabel  od telefonu wypuscic gora (w kazdej budce niebieskiej
i  srebrnej  jest  specjalne wyjscie wlasnie na kable, takie
polkole  na  gorze  urmetu),  zamknac  budke i dzwonic. Zeby
wygladalo  mniej  podejrzanie  mozna odlaczyc wogole budke i
dzwoniac  podnosic  takze sluchawke urmeta. Wtedy wyglada to
dla  przechodzacych  osob  jakby  ktos  zwyczajnie rozmawial
przez  telefon.  Odchodzac  mozna tak dosztukowac kabelki od
budki  zeby  byly  na  wierzchu  i nastepnym razem nawet nie
trzeba  bylo  otwierac  automatu. Nth pisal kiedys, ze mozna
dorobic   gniazdko   i   wpinac   sie   "kulturalnie"  przez
standardowa  wtyczke  od  telefonu. Moim zdaniem cos takiego
baaardzo  rzuca sie w oczy. To jest oczywiscie najprostsza i
najbanalniejsza metoda.

O  wiele  bardziej  zaawansowana i zarazem wygodniejsza, ale
trudniejsza w wykonaniu jest metoda na bezprzewodowca (o ile
ktos  tez  cos  o  tym  kiedys  wspominal). W moim wykonaniu
wyglada  to  tak:  trzeba otworzyc budke i wybebeszyc z niej
wszystkie  wnetrznosci  (kolejno  czytnik  i  plyte glowna z
dodatkami  o  ile  takie  sa,  jak w niebieskim). Wtedy jest
jedynie  kadlub  budki  a  w  srodku  duzo  wolnego miejsca.
Wystarczy  wlozyc  do  srodka  telefon  bezprzewodowy  (tzn.
stacje   bazowa,  nazywana  tez  przez  niektorych  matka) i
podlaczyc   pod   kabelki  telefoniczne.  Pozostaje  problem
zasilania.  W  srebrnych  mozna  sie  pokusic  o podlaczenie
zasilania  z  budki  (wiekszosc  takowe  ma do oswietlenia).
Trzeba  jednak  bardzo  uwazac bo prad moze kopnac, wogole w
srebrnych  nalezy  postepowac  ostroznie z tymi rzeczami. No
dobrze,  ale  co  w  przypadku  niebieskiego  i wogole? Otoz
lepszym rozwiazaniem jest prosta przerobka (dla nieznajacych
elektroniki:  zrobi wam to kazdy zaklad za najwyzej 100 zl),
ktora  w  miejsce  zasilacza pozwoli na umieszczenie baterii
lub  akumulatorow.  Dosc  powiedziec,  ze  moj  taki telefon
przerobiony   stary  Alcatel  dzialajacy  na  baterie  3xR20
potrafi  dzialac  prawie  przez tydzien pracy ciaglej (czyli
jakbym   caly  czas  siedzial  na  linii).  I  to  wlasciwie
wszystko.  Po  umieszczeniu  i  podlaczeniu stacji bazowej w
urmecie  wystarczy  go zamknac, odejsc 20 - 300 metrow dalej
(zalezy  od  jakosci  telefonu  i  zaklocen  po  drodze oraz
jakosci  rozmowy,  najlepiej zeby odleglosc nie byla wieksza
jak  30  m.  - wtedy wszystko powinno byc ok) i dzwonic. Dla
wlasnej wygody mozna cos takiego zamontowac w budce stojacej
przed kawiarnia, lawka, innym miejscem gdzie mozna spokojnie
usiasc  i  porozmawiac  :)  Mozna  tez podjechac samochodem.
Oczywiscie  z  budki  nikt  wtedy nie skorzysta a my mamy ja
caly  czas  na  oku  czy cos sie nie dzieje. W razie jakiejs
akcji (chociaz to BARDZO malo prawdopodobne) mozna po prostu
odejsc,  chociaz  ze  spora  strata  stacji  bazowej. Ale to
ostatecznosc  i  sytuacja  tylko teoretyczna. Milo, dobrze i
bezpiecznie. Z niebieskiego urmeta nie trzeba nawet czytnika
usuwac  tylko  wystarczy plyte glowna, stacja bazowa powinna
wejsc  (tez  zalezy  od jej wielkosci). Specyficzna sytuacja
jak chodzi o podpinanie sie do budek jest w zetonowcach. Tam
sie  nie  zmiesci  do  srodka  z  elektronika  stacja bazowa
bezprzewodowca.  Jedyna  rzecz, ktora mozna zrobic to sposob
nr  1 lub nr 3, ktory opisuje ponizej. Chyba ze ktos jeszcze
cos  innego  wymysli. Jesli tak to niech nie zapomni do mnie
napisac.

Metode  ta  nazwalem  "prywatny  kabel"  lub  "telefonizacja
dzialki"   zaleznie  od  okolicznosci.  Chodzi  po  prostu o
pociagniecie   od  budki  kilka(dziesiat)  metrow  kabla  do
miejsca   gdzie   bedzie   mozna  wygodnie  podlaczyc  jakis
telefon  i dzwonic. W wielu przypadkach moze to byc dzialka,
zwlaszcza  ze  w  okolicach  niezurbanizowanych  (po  prostu
wiejskich) jest niewielki ruch, najblizszy oddzial tpsa jest
20  km  dalej  a  monterzy  zagladaja do budek raz na rok :)
Naprawde  w takich okolicznosciach jest o wiele bezpieczniej
niz  np.  w  wawie  na  marszalkowskiej. W kazdym razie caly
trick  polega  na tym zeby wyprowadzic kabel z budki tak aby
go  nie  bylo  widac  i  zeby  nawet  niechcacy  ktos go nie
uszkodzil.  Trudno  tu  dawac  jednoznaczne  rady  jak to ma
wygladac.  Wszystko jest zdeterminowane przez uksztaltowanie
terenu i otaczajace budke srodowisko. Ja eksperymentowalem z
czyms takim w roznego rodzaju warunkach i musze przyznac, ze
byla  to  formalnosc  -  0  adrenaliny. Czyli sposob dobry i
uzyteczny.

Update  z  ostatniej chwili. Pojawily sie malutkie i wygodne
telefony monterskie. Calosc wyglada jak bardzo maly walkman,
ze  sluchawkami  i  mikrofonem  (nie  trzeba zajmowac rak na
trzymanie  sluchawki).  Calosc  kosztuje  kolo  100  zl - na
naszej  stronie  jest  ogloszenie. To bardzo dobry sposob na
pajeczarstwo  bo  wyglada  sie  jak  monter lub osoba majaca
klopoty  ze  sluchem i uzywajaca specjalnego aparatu. Dzieki
temu  nikt sie nie przychrzania i mozna podpinac sie nawet w
publicznych miejscach.

5. Pozyskiwanie kart magnetycznych [#*5**#]
----------------------------------

Na temat pozyskiwania kart przez budki bylo juz kilka slow w
roznych  faqach.  Z  tego  wzgledu  o  najpopularniejszych 2
sposobach na zagieta karte i na zapalke tylko tutaj wspomne.
Nowoscia   beda  2  "profesjonalne"  sposoby  dotyczace  tej
dzialalnosci.  Co  do  strony  moralnej (szkoda dla zwyklych
ludzi  a  nie  tpsa) to dosc powiedziec, ze kazda zatrzymana
karta to kolejna osoba przestajaca lubic monopoliste. Koniec
koncow  wychodzi  na  dobre.  Poza  tym zawsze moga zglaszac
reklamacje  a  tpsa  powinna  oddawac karty zatrzymane przez
automat.  Jesli  i  to  was  nie  satysfakcjonuje to trudno.
Olewam to.

Metoda na zgieta karte jest rozpowszechniona wsrod lamerii i
narkolow.  Polega  na  umieszczeniu  zgietej karty w wylocie
kart  niebieskiego  urmeta  (w srebrnym sie nie da). Warunek
jest aby wylot byl tradycyjny, gdyz spotykamy ich 3 rodzaje.
Tradycyjny,  czyli  duzy  otwor bez zadnej oslony. Pozostale
dwa  to:  otwor zasloniety do polowy plastikowa scianka (tak
ze  nie  da  pod  nia  wlozyc,  a jak sie juz cos wetknie to
widac),  wylot zasloniety blacha z mechanizmem do wyjmowania
karty   przez   jej   wykrecanie   (najrzadziej  spotykany w
starszych  niebieskich  urmetach).  W kazdym razie jesli sie
zgieta karte umiesci gleboko w wylocie to zatrzymywac bedzie
ona  inne  i  jesli nikomu nie wpadnie do glowy "przepchnac"
wylot  to  mozna  nawet  skroic pare osob z kart. Sposob ten
spotykany  jest jeszcze w odmianie na plasteline lub gume do
zucia.  Chyba  nawet skuteczniej zatrzymuje karty. Osobiscie
nie  lubie  bardzo tej metody. Bronic sie mozna przed takimi
trickami  skutecznie  wrzucajac  najpierw skasowana karte do
automatu. Jesli wyleci to znaczy, ze wszystko jest ok.

Druga  rownie  oklepana  metoda  to  na  zapalke,  dziala na
srebrnych.  Polega na umieszczeniu przelamanej zapalki (choc
niekoniecznie,  niektorzy uzywaja dwoch lub wiecej zapalek w
razie potrzeby) w wylocie czytnika srebrnego. Jak wiadomo, w
srebrnym  wylot  jest  zarazem  miejscem  w ktore wklada sie
karty. Caly mechanizm zasadza sie na tym, ze wkladajac karte
zapalka  jest  przesuwana  lekko  na  bok  tak ze karta moze
spokojnie  wejsc do glowicy. Jednak gdy sie konczy rozmowe i
karta ma sie wysunac to zapalka blokuje ja, jako ze sama nie
moze sie wysunac z czytnika. Wtedy czytnik zasysa z powrotem
karte  do  srodka. Bardzo latwo ten sposob obejsc podwazajac
nozem  lub  czyms ostrym zapalke i ja wyjmujac lub po prostu
wkladajac nastepne dwie lub trzy karty. Zreszta podobnie jak
w  powyzszym  przypadku  z niebieskim przed wlozeniem dobrej
karty   warto   najpierw   uzyc   zuzytej   i  zobaczyc  czy
bezproblemowo wyjdzie.

Tyle  jak  chodzi o prymitywne sposoby (warto je jednak znac
ze  wzgledu  na  ogolne  wyksztalcenie  phreakerskie;  patrz
reforma   edukacji   i  wprowadzenie  gimnazjow  ;).  Bardzo
skuteczna,  prosta  i  efektywna metoda jest cos co nazwalem
"zbieraczem   kart".   Cala   zabawa  polega  na  tym,  ze w
niebieskim  urmecie mozna wstawic kawalek tektury lub innego
sztywnego   materialu   pomiedzy  dolna  czescia  czytnika a
wylotem  kart  w  obudowie. Trzeba najpierw otworzyc automat
oczywiscie.  Aby  czytnik  sie  nie  zacial  i  automat  nie
wywalil  "Nieczynny  /  Out  of  order"  trzeba  zrobic tak:
przygotowany   wczesniej   maly   kawalek  tektury  5x10  cm
przykleja  sie  tasma z dwu stron do obudowy czytnika; wtedy
karta  zamiast  trafic  do  wylotu  automatu  wpada na "dno"
automatu  a  czytnik  sie  nie zacina bo nic go nie blokuje.
Jesli kawalek tektury bedzie za duzy to przy zamykaniu budki
moze  sie  zgiac  i  zablokowac wylot i pierwsza karta ktora
ktos  uzyje  zablokuje  czytnik. Zanim sie budke zostawi "na
zywiol"  warto  zrobic  kilka  eksperymentow  czy to dziala.
Dobrze   zainstalowany  zbieracz  kart,  w  dosc  popularnym
miejscu  potrafi  dac  srednio  20-30  kart dziennie (dopoki
automat  nie  uzyska slawy zjadajacego karty). Po takim dniu
przychodzi  sie  otwiera  budke  a  na  dnie  leza  karty ;)
Pomijajac  sytuacje szczegolne (tpsa zbierze lup, jakis dres
rozjebie  budke)  wszystko  powinno byc ok. Jako ciekawostke
moge powiedziec, ze zdarzylo mi sie kiedys zostawic budke ze
'zbieraczem kart' na sobote i niedziele na dworcu centralnym
w  wawie  a  w  poniedzialek  po zajeciach, okolo 13oo kiedy
przyjechalem i otworzylem budke, znalazlem 63 karty (w sumie
okolo 700 impulsow).

Najbardziej    wyrafinowanym,   najtrudniejszym   i   rownie
efektywnym  co  poprzedni  jest  urzadzenie,  ktore nazwalem
"zaciagaczka".  Jest  to  przerobiony  czytnik  od srebrnego
urmeta.  Przerabia  sie  go  tak:  od  silnika dolnego (tego
blizej wlotu karty) odlaczamy czerwony kabelek. Koniec diody
prostowniczej oznaczony kreska nalezy przylutowac do wolnego
punktu na silniku (w miejsce skad zostal odlutowany czerwony
kabelek).  Ja uzywalem diody o oznaczeniu 1N4007 (wytrzymuje
kilkaset voltow - a wiec jest uniwersalna). Mamy jeden wolny
koniec  kabelka  czerwonego  i  jeden  wolny  koniec  diody.
Laczymy  te konce ze soba. Przed przerobka trzeba oczywiscie
otworzyc  srebrnego  i  wyjac z niego czytnik a po przerobce
wlozyc  go  z powrotem (oczywiscie moze byc do innej budki).
Odlaczenie,  wyjecie,  podlaczenie  i wlozenie czytnika jest
tak  banalne, ze kazdy kto zobaczy wnetrze srebrnego od razu
sie  zorientuje,  dlatego  nie  bede  tego  tu  opisywal. Po
przeprowadzeniu  calej  operacji,  jesli  ktos bedzie chcial
zadzwonic  i  wlozy  karte do czytnika to wejdzie elegancko,
gosc bedzie mogl zadzwonic, ale jak skonczy rozmowe to karta
nie  zostanie  mu  oddana,  tylko  wpadnie do kadluba budki.
Jedynym  efektem  ubocznym  tego  rozwiazania jest, ze karta
zaciagana jest wolniej niz normalnie (mozna cos podejrzewac)
oraz,  ze nie na wszystkich srebrnych dziala (jesli cos jest
zle  podlaczone,  zwalone,  etc.). Jednak zasadniczo powinno
dzialac.  Poki  co  to  szczyt techniki pozyskiwania cudzych
kart.  Po  kilku  godzinach  mozna miec ponad 100 kart jesli
budka stoi w dobrym miejscu. A pomyslal ktos jak dobrze miec
klucz  do automatow sprzedajacych karty (firmy diora)? Wtedy
jest  2  w 1. Kasa i karty w tym samym miejscu. Wtedy phreak
jest  formalnoscia  :)  Jesli ktos takim kluczem dysponuje i
szuka dobrej wspolpracy to niech do mnie napisze. Powitam go
z otwartymi rekami i czerwonym dywanikiem.

6. Zabezpieczanie budek przed nieautoryzowanym dostepem [#*6**#]
-------------------------------------------------------

Az  sie  dziwie, ze nikt do tej pory sie tym nie zajmowal. A
przeciez  zagadnienie  to jest bardzo istotne jesli chodzi o
uzytecznosc.  Bez  tego  wiekszosc  rozwiazan  ma  charakter
jedynie  tymczasowy  bo  i  tpsa  stara sie bronic i zwalcza
wiekszosc  cudownych pomyslow phreakerskich. O co generalnie
chodzi  z  tym  zabezpieczaniem  automatow? Oczywiscie o to,
zeby po: wlozeniu wlasnej wersji eproma, oryginalnego eproma
2.9  lub  nizszego  (aby  dzialaly  na nim karty serwisowe),
ustawieniu  bufa  lub  ssfa, zainstalowaniu "zbieracza kart"
czy    dokonaniu    jakiejkolwiek   innej   modyfikacji   we
wnetrzonsciach  budki,  tpsa  miala  utrudnione  zadanie  ze
zlikwidowaniem  jego  skutkow.  Idzie  o  utrudnienie  zycia
tepsiarzom  i  jednoczesnie uprzyjemnienie sobie. Aby skutki
dzialan  na  budce  byly  dluzej  widoczne.  Jak sie do tego
zabrac?  Najlepiej  zaczac od oficjalnego otworu budki czyli
od  zamka ;) Jak wiadomo powszechnie stosowane sa abloye (ta
firma  tez  mi  podpadla  i  dlatego  bedzie  tu duzo na jej
niekorzysc).  Wyjatek  stanowia  zetonowce w gornej czesci z
elektronika.  Automaty  na  zetony maja bowiem 2 zamki (i to
kazdy  innego  rodzaju).  Jeden  jest  abloya  do  kasetki z
zetonami   a  drugi  tradycyjny  klucz  plaski  do  czesci z
elektronika,  otwierany  od  gory. Ale wszystko po kolei i w
swoim czasie.

Metode  opisywana  ponizej  nazwalem  prosto  lo(c)kowaniem.
Najlatwiejszym,    najmniej    kosztownym    i   najbardziej
skutecznym,    czyli    po    prostu   najlepszym   sposobem
zabezpieczenia  zamka  w budce jest wlanie do niej pol tubki
kropelki  lub  innego uniwersalnego kleju tego typu (chociaz
wlasnie  kropelka jest najlepsza i niestety najdrozsza). Gdy
klej  stwardnieje po okolo 10 minutach nie ma juz sposobu na
normalne  otwarcie  budki.  Nie  pomoze ani wiertlo ani inne
ostre  narzedzia.  Monter  sobie nie poradzi. Jedyne co moze
tpsa  zrobic  to wezwac pomoc techniczna i oni zdejmuja cala
budke  albo  rozbijajac  ja  albo  przepilowujac mocujace ja
sruby.  Robota  lekko  na  godzine.  I jaka strata dla tpsa.
Dlatego  tez  doswiadczenie uczy, ze w wiekszosci przypadkow
panowie  z  serwisu rezygnuja z naprawy takiego automatu. Co
wiecej,  gdy monter zobaczy ze zamek jest zaklejony to pomoc
techniczna,  ktora  wezwie pojawi sie najszybciej za godzine
lub  kilka,  a  najpewniej  nastepnego  dnia lub pozniej (no
chyba, ze akurat bedzie tamtedy przejezdzala). Krotko mowiac
efekty sie wydluzaja. Sposob ten ma bardzo duze zastosowanie
w  nastepujacych  przypadkach:  gdy  ustawimy  bufa lub ssfa
(dzwoni  dotad dopoki tpsa go wreszcie nie wylaczy, no chyba
ze  zrobia  to  z  centrali  lub przetna kabel - w co jednak
watpie),  gdy  wstawimy  wlasnego eproma (jesli budka dziala
dobrze,  kasuje  impulsy normalnie a tylko raz na jakis czas
ktos  sobie  dzwoni  za  darmo  to w sumie nic takiego) albo
pozyskujemy  karty metoda na zapalke lub na zlamana karte (w
praktyce  kazda,  w  ktorej nie potrzeba otwierac budki zeby
wydobyc  z  niej  uzbierane  karty). Nie radze stosowac tego
rozwiazania  gdy  czuje  sie,  ze  ta budka jeszcze sie moze
przydac.  Praktyka  pokazuje,  ze  jak  juz tpsa raz zdejmie
budke  to  pozniej  dlugo  jej nie zaklada a jak zalozy to z
jakims  bardzo wybajerzonym zamkiem (i znowu trzeba poczekac
tydzien  az  znajomy monter da dorobic klucz ;)). Ten sposob
stosuje   sie   na  wszystkie  budki:  srebrne,  niebieskie,
zetonowce  i jajowate. Stosowanie innych elementow niz kleju
nie   daje  dobrych  efektow.  Wsadzanie  zgietych  szpilek,
gwozdzi, opilkow zelaznych, itp. do zamka jest wbrew pozorom
latwe  do  usuniecia, zwlaszcza ze zamek najczesciej jest na
dole  (z  wyjatkiem  wspomnianej  elektroniki  zetonowcow) i
trudno tam cos umiescic, wszystko ma tendencje do wypadania.
Zainteresowanych  odsylam  do  podrecznika fizyki. Rozdzial:
przyciaganie ziemskie.

Aha   jeszcze  jedna  sprawa.  Pisalem  ze  metoda  ta  jest
najtansza...  Gdy  trzeba  zalokowac  okolo  30 budek to juz
zaczyna  byc  troche  drogo  (kasa  idzie  na klej). W takim
wypadku lepiej kupic jakis klej techniczny w stalowej puszce
lub  sloiku  i  dozowac  go  ze specjalnego urzadzenia (tzw.
pistoletu):  wazne zeby mial koncowke cienko zakonczona zeby
sie  zmiescil  w  otwor klucza. Wszystko do nabycia w kazdym
sklepie  technicznym. Przy potrzebie zalokowania kilku budek
(a  tak  jest najczesciej) lepiej jednak uzywac pojedynczych
opakowan.  Oczywiscie powyzszy sposob jest bardzo prymitywny
chociaz  zajebiscie  skuteczny  i  bolesny dla tpsa - bedzie
jeszcze  o  tym  mowa  w  dziale  "Generalplan Urmet". Mozna
pokusic   sie  o  cos  bardziej  wymyslnego  i  jednoczesnie
praktycznego,  o zmiane zamka. Malo kto zdaje sobie sprawe z
tego  jakie  to  proste.  Po  otwarciu budki wystarczy wyjac
stary  zamek,  wyciaga  sie  go do gory jako calosc i wlozyc
nowy.  Nowy zamek musi byc oczywiscie mniej wiecej tej samej
wielkosci  co  stary,  zeby  a)  zmiescic  sie w dolny otwor
urmeta  i b) dopasowac sie do mechanizmu otwierajacego czyli
po  prostu  dzialac.  Jak to osiagnac? Banalna sprawa. Dajmy
zarobic  troche  abloyowi.  Wystarczy wyluszczyc standardowy
zamek  i  zaniesc  go do dobrego slusarza rzadajac zrobienie
czegos  podobnego  (te  same  parametry),  ale  z kompletnie
innym, zakreconym wzorem klucza. Wspomnialem o abloyu bo tam
najlepiej  isc  z  taka sprawa. Gdy zrobia nowy zamek i nowy
klucz  wystarczy go zainstalowac w budce (nie musi byc w tej
samej  -  mozna  przeciez  zostawic  jedna  bez  zamka  ;)).
Wyobrazcie  sobie  mine  montera, ktory przyjdzie do budki w
ktorej  np.  zalorzyliscie swojego eproma... Gosc nie bedzie
wiedzial  co  sie  dzieje:  zamek  sprawny a zaden klucz nie
pasuje.  Wroci  zeby  sie  upewnic czy na pewno ma wszystkie
klucze.  Dopoki  nie  zmienia  zamka  wy  jestescie jedynymi
wlascicielami  wnetrza  budki  ;) Ten sposob ma zastosowanie
zwlaszcza  przy  tricku  z lapaczem kart. W razie czego, jak
sie  uzbiera  kilkadziesiat  kart w ciagu dnia to monter nie
zgarnie ich zawartosci :) Jest jedno zastrzezenie. Ta metoda
wymaga  otwarcia  budki  i  przynajmniej 2 minutowego w niej
pogrzebania.  W  niektorych miejscach moga byc z tym klopoty
wiec  ostroznie.  W  przeciwienstwie  do  sposobu  z  klejem
(lokowania),   gdzie   nie  trzeba  nawet  otwierac  budki a
wszystko  trwa  do 20s. Gdy jednak jest mozliwosc otworzenia
budki  a  chcemy  oszczedzic na kleju to mozna rownie dobrze
uszkodzic  zamek wewnatrz zeby po zamknieciu nie dal sie juz
otworzyc.  Dobre  efekty  daje  zwykle  kilka mocnych ruchow
srubokretem  wewnatrz  (byle  go  nie  zlamac  i moc jeszcze
zamknac  budke)  a  po  zamknieciu jeszcze kilka razy - duze
prawdopodobienstwo ze zamek zostanie zdezelowany. Metoda dla
szalikowcow,  dresow i membersow ppsu. Wyjasnienie: piszac w
tytule  tego dzialu "nieautoryzowany dostep" mialem na mysli
tpsa.  W  koncu  budki  to  wlasnosc ludzi z naszej (phreak)
branzy :)

Update  z  ostatniej chwili. Tpsa dobiera sie do zaklejonych
zamkow (w niebieskich) od strony miedzianej blaszki zewnatrz
automatu  z  napisem  'tpsa'  lub  'urmet'  w  zaleznosci od
automatu.  (Taka zolta lub srebrna blaszka na lewo od wylotu
kart).  Wierca  tam  dziure i podwazaja zamek. Jak sie przed
tym  zabezpieczyc?  Przed  zamknieciem  urmeta  trzeba zalac
kropelka  zamek od wewnatrz (dosyc solidnie) i wrzucic kilka
zmietych  papierow  do  srodka a nastepnie przekrecic klucz,
zamknac   budke   i  wlac  klej  od  dolu.  Operacje  nalezy
przeprowadzic  szybko  bo  klej szybko sie zasklepia i mozna
juz  nie  dac  rady przekrecic klucza, ale zwykle sie udaje.
Wtedy   gdy   tepsiarze  wierca  otwor  w  miejscu  blaszki,
natrafiaja   na  sterte  papierow  i  zasklepiony  zamek  od
wewnatrz, z tym juz sobie nie radza! Na zaklejanie srebrnych
nic jeszcze nie wymyslili, chociaz slyszalem ze chca dotrzec
od strony wyswietlacza :)

7.  Transplantacja urmetow (zabawa w chirurga) [#*7**#]
----------------------------------------------

Obecnie  jedna  z  popisowych  metod  moich  qmpli  z  wawy.
Opracowalem  ja i bardzo szybko mi przypadla do gustu po tym
jak   w   mojej  okolicy  tpsa  zamienila  prawie  wszystkie
niebieskie  urmety  na  srebrne.  Pozostale  6 niebieskich w
promieniu  2  km  bylo  glownie  na  poczcie,  w banku, przy
jakiejs budzie dresiarksiej i przy komendzie policji, wiec w
malo ciekawych miejscach. Co prawda wszystkie poprzerabialem
wstawiajac  epromy  nola,  ale  nie  zawsze  chcialo  mi sie
chodzic   te   2-4  przystanki  od  siebie  zeby  zadzwonic.
Natomiast tuz pod moim domem tpsa postawila 2 budki kabinowe
(niemal  obok  siebie),  ale oczywiscie ze srebrnymi. Troche
mnie  to  wqrwilo  az pewnego razu olsnienie: przeciez mozna
zdjac budke srebrna a na jej miejsce "zasadzic" niebieskiego
urmeta.  Pomysl  genialny w swej prostocie! Tego samego dnia
wpadlem na dworzec centralny i zdjalem niebieskiego urmeta a
po  przytarganiu  go  do  domu  wymienilem  eprom. Nastepnie
zawinalem  go  w torbe i udajac tepsiarza poszedlem do budek
pod  moim  domem.  Nikt  sie  nawet  nie  zainteresowal  gdy
zdejmowalem  srebrnego  urmeta.  Wreszcie  jak juz sie z nim
uporalem,  zamontowalem  elegancko  niebieskiego. Oczywiscie
zalockowalem  zamek  zeby go tepsiarze tak latwo nie zdjeli.
Wreszcie  moglem  dzwonic  spod  domu. No i jak myslicie jak
dlugo powisial??? Dlugo, od 4 miesiecy siedzi nieruszony tam
gdzie   go   przeszczepilem  :)  Srebrnego  ktorego  zdjalem
utopilem   w  pobliskim  kanalku  (ci  ktorzy  wiedza  gdzie
mieszkam orientuja sie o ktore miejsce chodzi).

Sprawa  jest zajebista i warta gry, zastanawiam sie tylko co
w  tepsie  pomysleli  gdy  monter  zobaczyl niebieskiego tam
gdzie  wg dokumentacji powinien wisiec srebrny :))) No dobra
to  byla moja historia a teraz troche konkretow, czyli o tym
jak  najlatwiej, najbezpieczniej i najwygodniej dokonac tego
typu transplantacji.

Po pierwsze, najpierw trzeba zdjac niebieskiego urmeta i juz
z  gotowym  przyjsc  na miejsce gdzie chce sie go zawiesic i
dopiero  wtedy  zdejmowac  srebrnego.  Dlaczego  tak  a  nie
odwrotnie?   Jesli   ktokolwiek   widzi   goscia   w   budce
telefonicznej  obok  ktorego  lezy  jedna  budka zdjeta a on
majstruje   przy   drugiej   wiszacej  budce,  to  naturalne
skojarzenie  jest ze tepsiarz. Nikt sie nawet nie przyglada.
W razie czego jednak mozna powiedziec, ze instaluje sie nowy
aparat,  jakby  ktos  juz byl bardzo wscibski (np. policja).
Zawsze  stosuje ta metode i jeszcze NIGDY nie mialem zadnych
klopotow.

Po  drugie zdejmujac niebieskiego trzeba wziac ze soba sruby
i  nakretki mocujace. Zasadnicza roznica miedzy zdejmowaniem
niebieskiego  i  srebrnego  tkwi  w  tym,  ze niebieski jest
przykrecany  do  srob  z  gwintem  od  wewnatrz a srebrny od
zewnatrz.  W  praktyce  polega  to  na  tym,  ze po otwarciu
niebieskiego   wystarczy   odkrecic  3  nakretki  (wystarcza
kombinerki,  nakretki  nie  sa  mocno  przykrecone  i  latwo
schodza).  Jak  ktos ma wprawe to calosc nie trwa dluzej niz
5  minut.  Ze  srebrnym  jest trudniej, trzeba wykrecic cale
sroby  z  podloza gdzie urmet jest zamocowany. Moze to zajac
nawet  10  minut  gdy sa mocno przykrecone. Czasem dostep do
srob jest tak utrudniony, ze trzeba wyjac akumulator i zdjac
drzwiczki   (odlaczyc   czytnik   i  mase).  To  tak  co  do
parktycznych   uwag  (poza  tym  warto  miec  ze  soba  poza
kombinerkami  2 srubokrety: zwykly i krzyzakowy). Po trzecie
po  otwarciu  srebrnego  i  niebieskiego pierwsza rzecz jaka
nalezy  zrobic  to odciac kabelki prowadzace do linii. Warto
je sobie zaznaczyc flamasterm, zeby pozniej przy podlaczaniu
sie nie pomieszaly.

Wreszcie po czwarte, zalecam bardzo, bardzo mocno przykrecic
niebieskiego juz po transplantacji, zeby tepsiarze nie mogli
go  tak  latwo  zdjac. Oczywiscie dokladnie zakleic zamek, a
jesli  w budce w ktorej do tej pory wisial srebrny sa jakies
"slabe  punkty"  np. zbyt duze dziury po srubach, to rowniez
radze    pozaklejac.    Oczywiscie    wszelkiego   klejenia,
silikonowania,   szpachlowania,   itp.   dadokonuje  sie  po
zainstalowaniu  niebieskiego.  Po  ostatnie, wyrzucic gdzies
srebrnego  zeby  go  nikt nie znalazl. Najlepiej utopic go w
rzece   lub  wyrzucic  na  jakims  duzym  wysypisku.  Co  do
niebieskiego, ktory sie przeszczepia to lepiej sciagnac go z
oddalonego  kranca  miasta (miejscowosci) zeby tepsiarze nie
powiazali  ze  soba tych 2 faktow (sa malo inteligetni, wiec
przy sprawnej akcji moga uznac to za blad w papierach).

Jak wszystko pojdzie sprawnie to pozostaje juz tylko dzwonic
i dzwonic :) To jest jedno z rozwiazan w czasach gdy zaklada
sie  masowo  srebrne na miejsce niebieskich. Moim zdaniem ta
zabawa ma przyszlosc bo dzwonienie z nagrywanych kart to juz
nie taka frajda.

8. Wspomnienie PRLu czyli slow kilka o zetonowcach [#*8**#]
--------------------------------------------------

Na  poczatek  taka  mala dygresja. Gdybym to co teraz wiem o
phreaku   wiedzial   jakies  5  lat  temu,  to  dzisiaj  nie
istnialaby  juz  firma  o  nazwie tpsa... zbankrutowalaby :)
Gdybym dzisiaj wiedzial o phreaku tyle ile dzisiaj wiem, ale
nikt  by  mnie  nie znal to z pewnoscia tpsa mialaby jeszcze
wieksze  klopoty  niz  ma  teraz  :)  Wiem  ze  to przesadny
optymizm,  ale  na  pewno cos w tym jest. Oke. Przechodze do
rzeczy.

Nie  bede  pisal  o sposobie na zapalarke, widelec, wstrzasy
czy  jakiekolwiek  inne znecanie sie nad budka bo sa one: a)
prymitywne,  b)  w  wiekszosci juz nie dzialaja, c) byly juz
tysiac  razy  opisane  w  innych  tekstach (a wiekszosc tych
tekstow  powielonych w innych tekstach przez lamerow). Zajme
sie  tylko  tym  co  okreslilem  jako  "top phreak" (tp) lub
"high  phreak"  (hp  -  ten  skrot  budzi  mniej negatywnych
skojarzen  niz  tp). Moim ulubionym sposobem na dzwonienie z
zetonowcow  jest  metoda  na  filtr  16  kHz. Jest ona tylez
prosta  i  banalna  co  wygodna.  Pierwsza  rzecz  to trzeba
sprawdzic  czy zetonowiec lapie tony. Wystarczy przylozyc do
sluchawki  tonedialera  i  wybic,  powiedzmy  900. Jesli nas
polaczy  to  spx  i mozna przejsc do nastepnego kroku. Teraz
trzeba wykonac ow filtr 16 kHz. Sposobow jego zrobienia jest
kilka i wiekszosc dosc prostych, ja opisuje tu swoj patent.

Klasyczna   wersja   filtru  pasmowo-zaporowego  (tak  zwana
polapka czestotliwosci) jest szeregowy obwod rezonansowy LC.


                L       C
        o----mmmmmm----||----o


Uklad  ma  taka  wlasciwosc,  ze  dla  swojej czestotliwosci
rezonansowej ma duzo mniejsza reaktancje niz dla pozostalych
czestotliwosci i dzieki temu w ukladzie takim

              o----+----o
                   |
                   3
                   3  L
    Input          3         Output
                   3
                   |
                  -+- C
                  -+-
                   |
              o----+----o

po   prostu   (prawie)   zwiera   sygnal   o  czestotliwosci
rezonansowej i zblizonych.

(Wiecej   oraz   dokladniejszych   informacji   o   obwodach
rezonansowych wraz ze sposobami ich obliczania mozna znalezc
w dziale 'elektronika' pod adresem: www.phreak.it.)

Jesli   zalezy  szczegolnie  na  skutecznosci,  n.p.  trzeba
wyeliminowac   przebiegi   o   f=16kHz,   a  nie  zalezy  na
przepuszczaniu      czestotliwosci     wyzszych,     lepszym
rozwiazaniem   jest   wykonanie   filtru  o  rownie  prostej
konstrukcji,  zwanego  filtrem  dolnoprzepustowym.  Ponizszy
szkic ilustruje sposob wlaczenia takiego filtru w uklad:

                   Dl
           o----mmmmmmm---+------o
                          |
                          |
      Input              -+- C      Output
                         -+-
                          |
           o--------------+------o

Gdyby taki obwod mial byc zastosowany w celu niedopuszczenia
f=16  kHz  z  centrali  do telefonu, to dwa punkty oznaczone
jako   Input   bylyby   podlaczone   do   dwoch   zyl  kabla
przychodzacego  od  strony  centrali  telefonicznej,  a  dwa
punkty  oznaczone jako Output do dwoch zyl kabla wiodacego w
kierunku  telefonu.  Dzialanie  ukladu w duzym skrocie mozna
opisac   tak:  dlawik  Dl  (bedacy  cewka  o  wlasciwosciach
wspomnianych   wczesniej)  ma  reaktancje  rosnaca  wraz  ze
wzrostem  czestotliwosci  i  oczywiscie  zalezna  od  swojej
indukcyjnosci.  N.p. indukcyjnosc 10mH bedzie miala dla 5kHz
reaktancje  okolo 300R, a dla 16kHz juz ponad 1k. Dalej jest
kondensator,  ktorego wlasciwosci sa odwrotne do wlasciwosci
obwodu  indukcyjnego (cewki). Reaktancja kondensatora maleje
wraz   ze   wzrostem   czestotliwosci   i   dlatego  wieksze
czestotliwosci  sa  przez  niego  latwiej przepuszczane, niz
mniejsze.  Przykladowo  47nF  dla  5kHz ma okolo 680R, a dla
16kHz juz tylko okolo 210R. W powyzszym schemacie powoduje to
eliminowanie wyzszych czestotliwosci przez kondensator.
[Czesc we wspolpracy z HACKER-STUDIO]

Po  tej skromnej dawce teorii pora na praktyke. Dlawik mozna
wykonac nawijajac cewke na rdzeniu. W przypadku zastosowania
malego  rdzenia toroidalnego przy 35 zwojach uzyskalem 65 uH
(mikroHenra).  Indukcyjnosc  zalezy  od  ilosci zwojow (czym
wiecej  zwojow, tym wieksza indukcyjnosc) i od tego, na czym
sa  one  nawiniete.  Dla  wiekszych  indukcyjnosci  dobre sa
rdzenie   ferrytowe   o   ksztalcie  toroidalnym.  Majac  te
informacje  czytelnik  juz  ma rozeznanie w temacie prostych
filtrow  i  obwodow  rezonansowych oraz potrafi samodzielnie
nawinac  potrzebny mu dlawik. Jednak zeby wiedziec jaka jest
indukcyjnosc   wlasnie   wykonywanego   obwodu,   skutecznym
sposobem  jest  pomiar  odpowiednim przyzadem po nawinieciu,
gdyz przy roznorodnosci dostepnych rdzeni, drutow nawojowych
i  samego  wykonania  uzwojenia  latwiej wykonac pomiar, niz
przeprowadzac skomplikowane obliczenia.

No  dobra  jest  juz  filtr.  Co  dalej?  Otwiera  sie czesc
zetonowca   z   elektronika   i   w   miejscu   gdzie  kabel
telefoniczny  wchodzi  do  budki (przy samej obudowie) wpina
sie  filtr.  Oczywiscie mozna wpiac w dowolnym innym miejscu
przed   dojsciem   kabla   do   elektroniki  zetonowca,  ale
wmontowanie  go  w  obudowie  (tak  zeby pozostalym bebechom
nie  przeszkadzal)  gwarantuje dluzszy jego zywot. Nastepnie
zamyka  sie  budke,  mozna zalockowac kropelka (lub inaczej)
zamek  i swiat stoi dla nas otworem. Minusem tej metody jest
to,  ze  jak  sie  pospolstwo dowie ze jest taka budka gdzie
mozna  z  tonedialera zasuwac za darmo to beda niewyslowione
kolejki  do  tej  budki  a  w  konsekwencji tpsa zbanuje ten
sposob.  Dlatego  tez  warto  stosowac ta metode w miejscach
"strzezonych"  (np. w zetonowcu znajdujacym sie w kabinie na
poczcie)  gdzie  nikt  by nie podejrzewal takich przekretow.
Wtedy  jest jeszcze jedna korzysc - mozna rozmawiac w cichym
i  wygodnym  miejscu (w niektorych kabinach w wawie sa nawet
siedzenia).  Dodatkowego  smaczku  i  perfidii  tej metodzie
dodaje  fakt,  ze niewtajemniczeni legalnie wrzucajacy zeton
nic  nie  beda  podejrzewac,  bowiem  budka normalnie bedzie
zetony  pobierac.  Na  centrale zetonowiec tez nie zadzwoni.
Nie  ma  c90  menu  :) Wspomniany powyzej sposob na wybranie
900,  901,  905 na zetonowcu umozliwia zamowienie rozmowy na
koszt  budki  lub  wyslanie  telegramu (patrz czesc o innych
uslugach na automatach).

Druga  metoda  to  "skarbonka".  Wiem, ze poza mna koledzy z
grupy telesfor stosowali ja z powodzeniem w poznaniu. Polega
po  prostu  na tym, ze dysponujac kluczem do czesci gdzie sa
przechowywane zetony mozna na biezaco je wyjmowac i dzwonic.
Mozna  tez obskoczyc 20 zetonowcow i nazbierac 200 zetonow a
pozniej dzwonic do upadlego a po wygadaniu sie ze wszystkimi
znajomymi  zabrac  z  powrotem  "swoje"  zetony. Dla tych co
marudza  i  mowia  "to  glupota  chodzic z 200 zetonami" mam
lepsze  rozwiazanie. Wystarczy miec 10 zetonow C. Wrzucic od
razu  kilka  i pozniej uzupelniac. Zeton C starcza na 5 razy
dluzej  niz  A. A jak zdobyc klucz do skarbonki zetonowca? W
sumie  to  tak  jak  zdobywa sie wszelkie inne klucze, czyli
przez  znajomego  w  tpsa.  Jest  jednak  male zastrzezenie:
zwykli  monterzy nie maja kluczy do skarbonek w zetonowcach.
Kluczami  dysponuja specjalni pracownicy obslugi zetonowcow,
wiec  zwykly  monter  sam  nie  da rady, chociaz zawsze moze
miec  znajomych.  Inna  prosta  acz z lekka ocierajaca sie o
wandalizm  metoda  jest  wyrwanie  zamka i dorobienie klucza
(kazdy  slusarz  to zrobi za 30 zl). Klucze do zetonowcow to
oczywiscie abloye (tyle, ze starsze niz do urmetow). W wawie
jest   okolo   20   wzorow  roznych  kluczy  do  skarbonek w
zetonowcach, ale 1 standardowy typ pasuje do 70% z nich (tak
jak w przeszlosci jeden klucz pasowal do 70% urmetow - kazdy
chyba wie o ktorym mowie). Niestety kazdy zetonowiec ma swoj
klucz  do  czesci czesci z elektronika. Jak to mi powiedzial
obrazowo   znajomy  monter:  "jesli  jest  w  warszawie  500
zetonowcow   to   jest   500   wzorow   klucza  do  czesci z
elektronika".

Na  koniec  mala  refleksja  dotyczaca zetonowcow. Slysze ze
wszystkich stron opinie typu "to przeszlosc", "szkoda na nie
czasu,  dzisiaj technika chipowa to przyszlosc", "nic nowego
sie nie pojawi". Moim zdaniem takie glosy naleza do lamerii.
Zetonowce  nie  tylko  przetrwaja,  ale  bardzo sie rozwina.
Dlaczego? Na przyklad w anglii gdzie mialem okazje byc kilka
razy  i  poznac dokladnie tamtejsze aparaty publiczne, okolo
50%  wszystkich  typow  budek to wlasnie automaty na monety.
Oczywiscie  nie  na  zetony,  na zwykly bilon ale to ten sam
typ.  U  nas  tpsa  tez  testuje rozne aparaty na bilon i na
pewno  kiedys je masowo wprowadzi (moze beda to nawet wyroby
krajowego  producenta,  firmy  telkom-telos).  Bedzie  to co
innego  niz  zwykle  zetonowce,  ale  rownie mile i z pelnym
polem popisu dla phreakerow. Zobaczycie jeszcze 3-5 lat...

9. Telegram z urmeta i cos jeszcze [#*9**#]
----------------------------------

Poczta  polska  podobnie  jak  tpsa  jest monopolista. Listy
wysyla  sie jednak zadziej niz sie dzwoni. Jedna z drozszych
uslug poczty sa telegramy. Przykladowo, wyslanie telegramu z
zawartoscia  tekstu rownowazna jednej stronie maszynopisu to
wydatek  rzedu  25  zl.  Dzieki  niebieskiemu urmetowi mozna
miec  ta  przyjemnosc  (wysylania  telegramow)  za  darmo. Z
drugiej  strony  dla phreakerow telegramy sa malo atrakcyjne
bo  lepiej  bezposrednio  do kogos zadzwonic, ale zawsze sie
taka   metoda   moze   przydac,   np.  na  rozne  wydarzenia
okolicznosciowe.

Numer  905  sluzy  wlasnie  do  wysylania  telegramow  przez
telefon.   Na   niebieskich  urmetach  wpisany  jest  on  na
zaszczytna liste lock numbers a po jego wybraniu pojawia sie
na  wyswietlaczu  "numer  zablokowany". Wniosek stad wysnowa
sie prosty. Przy pomocy karty programming wymazuje sie 905 z
lock  numbers  i  wpisuje go do free numbers. Oczywiscie 905
mozna  wybrac  takze  przez  pbxa  lub po zmianie epromu, to
wszystko  jedno.  (Z zetonowca mozna go wybrac tonedialerem,
ale trzeba wrzucic zeton no chyba ze wczesniej zainstalowalo
sie filtr 16 kHz).

Na  905  operatorki  sa  bardzo malo inteligentne nie trzeba
zatem miec nawet jakiegos super gadanego zeby taka skolowac.
Po  polaczeniu  sie  trzeba  powiedziec ladnie dzien dobry i
wyrazic   chec   wyslania   telegramu   :)  Dalej  nastepuje
standardowa procedura dla tego typu uslug. Panienka pyta sie
o  numer  telefonu - podaje sie numer budki. Jesli zechce to
moze  oddzwonic ale zwykle jest zbyt leniwa. Nastepnie imie,
nazwisko i na kogo jest zarejestrowany telefon, czyli: Jozef
Pipsztakiewicz  ul. Picinka 31/337 00-997 wawa. Dane powinny
brzmiec  dosyc  normalnie,  radze nie wymyslac zadnych Janow
Kowalskich  czy  Arnoldow  Buzdyganow.  Dane  sa  sprawdzane
dopiero  po wyslaniu telegramu kiedy to poczta przekazuje do
tpsa namiary na osobe, ktora ma oplacic telegram. Czy czesto
taki  przekret  sie  udaje?  Mniej  wiecej  95  na  100. Jak
wspomnialem  operatorki  sa  malo  przemyslne i wiedza ze na
budkach  905 jest zablokowany. Na ostatnie swieta, gwiazdke,
itp...  wyslalem  11  telegramow  za  jednym  podejsciem  do
rodziny i jak sie pozniej dowiedzialem wszystkie doszly :)

Tyle  o  telegramach.  Wspomne  jeszcze  o  trzech  numerach
uslugowych  tpsa:  900, 901 i 917. Wszyscy wiedza, ze 900 to
zamawianie    rozmow    miedzynarodowych    a   901   rozmow
zamiejscowych.  Oba te numery znajduja sie rowniez na liscie
numerow zablokowanych. Bylo juz w kilku faqach, jak przy ich
pomocy  zamawiac  rozmowy  na  koszt budki. Musze wszystkich
zmartwic:  w  wawie  to  juz  zupelnie nie dziala. Wszystkie
budki  sa skatalogowane i panienka na centrali widzi, ze sie
dzwoni  z  automatu publicznego (przed polaczeniem wyswietla
sie  jej caller-id przy ktorym figuruje informacja o tym, ze
dzwoni  sie  z budki). Czy w zwiazku z tym 900 i 901 sa dzis
nieprzydatne?  Nie! Spelniaja bardzo wazna role informacji o
budkach  z numerami zastrzezonymi lub tymi bez caller-id. Po
prostu  wystarczy  zadzwonic  na 900 z budki, ktorej numer z
jakiegos powodu sie nie wyswietla gdy dzwoni sie na komorke.
Po  polaczeniu warto wrzucic taka gadke "przepraszam bardzo,
ze   zawracam   pani  glowe,  ale  mam  niewiele  kredytow a
chcialbym  zeby  rodzina  z  XX (tu jakies zadupie daleko od
miejsca  skad  sie  dzwoni)  oddzwonila do mnie na numer tej
budki. Czy moglaby pani powiedziec jaki jest numer tej budki
z  ktorej teraz dzwonie (tu sie podaje adres gdzie budka sie
znajduje)?".  Jesli na centrali beda sie czepiac, ze od tego
jest 913 to wystarczy im powiedziec "ale bardzo przepraszam,
przed  chwila  dzwonilem  na  913  i  tam mi powiedzieli, ze
panstwo  maja wszystkie numery budek i tu nalezy zadzwonic".
Zwykle  to  przechodzi.  No dobrze ale dlaczego rzeczywiscie
nie  zadzwonic na 913 i poprosic o numer budki legalnie? Pod
913 NIE PODAJA numerow zastrzezonych nawet w przypadku budek
po  pierwsze  a  po  drugie nie maja aktualnej bazy z danymi
budek,  glownie  tych  bez  CIDa.  A  po co warto znac numer
budki,   ktora   nie  ma  CIDa?  Patrz  rozdzial  o  bufie i
wirtualnych  alarmach.  A po co warto znac numer zastrzezony
budki? Patrz nastepny rozdzial o zamawianiu uslug na innych.

No to jeszcze slow kilka o numerze 917 moze to tez komus sie
przyda. Pod 917 zamawia sie: budzenie, sprawdzanie czujnosci
(np. pracownikow), przypominanie o waznych terminach, itp...
Mozliwosci jest bardzo duzo. Jak to dziala? Zamawiajac jakas
usluge  operatorka  zawsze  chce  zeby  podac jej numer spod
jakiego   sie   dzwoni.   Nastepnie  oddzwania  i  przyjmuje
zamowienie  na  zraelizowanie  uslugi. Oddzwaniajac na budke
wyswietla  jej  sie,  ze  jest  to automat publiczny i wtedy
uslug nie realizuje. Mozna to jednak prosto obejsc w sposob,
ktory  wypraktykowalismy.  Wystarczy  podpiac  sie pod budke
phreakphonem   i   poczekac  az  telefonistka  oddzwoni.  Po
odebraniu  nie slychac zadnego pikania ani trzaskow - jak na
zwyklej  linii.  Wtedy  operatorka  zwykle mowi "ale to jest
budka  i nie moge zrealizowac uslugi". A w odpowiedzi slyszy
"to  byla  budka  ale  od  tygodnia to jest zwykly telefon w
firmie ABC przy ulicy (tu nalezy podac prawdziwa nazwe ulicy
i  ewentualnie  budynku w ktorym znajduje sie budka)". W 90%
przypadkow  taki  bajer  przechodzi bo na centrali mysla, ze
maja nieaktualne dane.

10. Uslugi na kogos i do kogos (brutal phreaking) [#*10*#]
-------------------------------------------------

Wiadomo  o  co  chodzi. Zamawianie pizzy, taksowki, panienki
sasiadowi  bez  jego wiedzy. Wszystko bezosobowo i anonimowo
przez  telefon,  czyli phreaking + social engineering. Temat
nie  jest  nowy,  ale  ja proponuje troche inne jego ujecie,
tzn.  bardziej  skuteczne i sprawdzone (wypraktykowane). Nie
bede  opisywal  stu  przykladow.  Skoncentruje  sie na dwoch
wybranych, moim zdaniem najbardziej popularnych i zabawnych.

Chyba   najbardziej   jajcarska   zabawa   phreakerska  jest
zamawianie  dla kogos panienek z agencji towarzyskich. Jesli
jest  jeszcze  okazja  zobaczyc  sytuacje,  jak gosc otwiera
drzwi a tam panienka z ochroniarzem, to juz totalne combo ;)
Jak sprawic zeby panienka dojechala pod wskazany adres? Malo
kto  sie  domysla  jak  prosto.  Zaczne  od  opisania  jak w
agencjach weryfikuja zamowienia (bo i tak maja pewnie zartow
od  cholery). Po dodzwonieniu sie do agencji panienka pyta o
numer  telefonu, nazwisko i adres. Nastepnie dzwoni pod 913,
podaje  numer  telefonu  i  pyta  sie do kogo nalezy. Po tym
oddzwania  do  klienta i jesli wszystko sie zgadza realizuje
zamowienie  (czyli  wysyla  inna  panienke  :) Jak obejsc ta
weryfikacje? My wypraktykowalismy 2 sposoby.

Pierwszy  to,  na  budke  z  zastrzezonym numerem. Wystarczy
zadzwonic  z  takiej  budki  do  agencji  i  podac jej numer
telefonu  oraz  nazwisko  i  adres tego komu chce sie zrobic
kawal.  Panienka  dzwoniac na informacje dowie sie, ze numer
jest zastrzezony lub w najgorszym wypadku, ze jest to "numer
publiczny"  (tak tez czasem mowia na centrali). Gdy panienka
z  agencji oddzwania na ten zastrzezony numer budki, odbiera
sie i na jej watpliwosci mowi sie, ze numer jest zastrzezony
lub  ze  sie  wynajmuje  mieszkanie  i nie wiadomo jaki jest
status  telefonu.  I  znowu  9  na  10 przypadkow to sukces.
Panienka wysyla pracownice do klienta :) Pozostaje juz tylko
obserwowac  (z  niewidocznego  miejsca)  jakie  beda  efekty
niespodziewanego  najscia. Wyjatkowo zabawnie jest gdy ktos,
komu  wykreca  sie  taki  numer, mieszka z rodzicami i drzwi
otwiera  np. babcia :))) cool. Dla polepszenia pewnosci tego
sposobu  warto  skorzystac  z  uslug  kilku(nastu) agencji i
zrobic  ta  sama  akcje jednej osobie. Nie wiem jak w innych
miastach, ale w wawie to agencji nie brakuje, wiec niech sie
wreszcie na cos przydadza phreakerom :)

Drugi  sposob  to  klasyczne pajeczarstwo. Wystarczy podpiac
sie  pod  linie  osoby, ktorej chce sie zamowic panienke i z
tej  linii  zadzwonic.  Najpierw  trzeba  jednak  tymczasowo
odciac  lacznosc  zeby  nie dochodzila do domu osoby, ktorej
robi  sie  ten numer (mozna uzyc rozdzielacza sygnalu lub po
prostu rozciac kabel a pozniej, po zamowieniu, go polaczyc).
Reszta  to  juz formalnosc. "Legalnie" dzwoni sie do agencji
podaje  dane  i numer telefonu. Stamtad oddzwaniaja, odbiera
sie  i  potwierdza.  Ten  sposob  jest  100%  pewny, tyle ze
ryzykowny  i  wymagajacy zachodu oraz zelaznych nerwow :) Co
wiecej,  metoda  ta jest idealna wogole zeby kogos pograzyc,
bo  np.  mozna  zadzwonic  na policje z alarmem o bombie, na
0700  i nabic rachunek,  etc.  Wiecej tego typu tekstow w II
czesci.

11. Generalplan Urmet, czyli chaos w tpsa [#*11*#]
----------------------------------------

Co  zrobic  aby  niewielkim  kosztem wlasnym spowodowac duze
straty   tpsy   i   wprowadzic  powazne  zamieszanie  w  jej
strukturach?  Postaram  sie  odpowiedziec  tu  na to pytanie
dajac  kilka  konkretnych  przykladow. Zdecydowana wiekszosc
opisywanych  w  tym  tekscie (w dziale dotyczacym automatow)
metod  szkodzi  bezposrednio  lub posrednio tpsa. Jednak ich
celem  jest  korzysc  stosujacego  dany  sposob a nie celowe
szkodzenie  monopoliscie.  Tu sie zajmuje typowym dzialaniem
zlosliwym, gdzie nagroda jest wlasna satysfakcja z dokopania
tpsie.

a. Ostateczne rozwiazanie kwestii srebrnych urmetow [#*a**#]
---------------------------------------------------

Nie    lubie    srebrnych.   Bugi   opisane   dawno   temu w
lunar.shake'ach  juz nie dzialaja. Nowych sie nie odkrywa bo
nie  trudno  szybko  upgrade'owac  soft  z  centrum nadzoru.
Jedyny  sposob  to  karta  konserwatora  i  mistyczna  karta
operatora,  ktorej  tak  naprawde  nikt jeszcze nie widzial.
Mozna   ewentualnie   sie  podpinac  ale  to  marna  zabawa.
Niebieskie   urmety   sa  przyjemne  -  istnieja  dziesiatki
sposobow na dzwonienie bez uiszczania oplat z tych cudownych
maszyn.   Zetonowce   tez   ujda   (patrz   filtr  16  kHz i
("skarbonke").  Z  tego  wszystkiego  wynika,  ze zycie bylo
piekne  dopoki  srebrne  nie pojawily sie na horyzoncie (nie
liczac  krotkiego  epizodu  totalnego  lamerstwa tpsa, kiedy
mozna  bylo  dzwonic  jak  sie  chcialo).  Obecnie  sytuacja
komplikuje  sie  jeszcze  bardziej  gdyz  nawet tam gdzie sa
jeszcze  niebieskie tpsa sukcesywnie zaczyna je wymieniac na
srebrne.  Stad pytanie jakie mozna sobie postawic to, w jaki
sposob   mozna   sie   przyczynic   do  zniechecenia  tpsa w
montowaniu  coraz to nowych srebrnych? Zastanawiajac sie nad
tym   znalazlem   2  odpowiedzi  na  te  pytania,  ktore  po
wyprobowaniu  daly  naprawde  dobre  efekty  (2  sposob jest
odmiana   1).  Pierwszy  z  nich  to  "kropelkowanie"  czyli
zlosliwa   odmiana  lockowania.  Polega,  mniej  wiecej,  na
zaklejaniu   czytnikow   (kilka  kropelek  zalatwia  sprawa)
rownczesnie  z  zamkami.  Wtedy radosc jest podwojna bo nikt
nie  moze  skorzystac  z  telefonu (nie moze wlozyc karty) a
tpsa  musi  zdejmowac  caly  stojak  z budka :) Dla bardziej
ekonomicznych  polecam  mutacje  tego  sposobu,  ktory mozna
nazwac "lowca czytnikow". Zamiast zaklejac czytnik lepiej go
usunac. Cala operacja trwa 20 sekund. Otwiera sie srebrnego,
wyjmuje  czytnik  i zamyka. Nastepnie oczywiscie lockuje sie
zamek  i  wszystko  jest  ok. Humanitarnym aspektem obu tych
sposobow   jest   mozliwosc   wybrania   wszelkich   numerow
alarmowych  (bezplatnych).  Pomyslalem  o wszystkim :) A jak
wykorzystac   stos   czytnikow   od  srebrnych?  Rozkrecic i
sprzedac  na czesci - na wolumenie w wawie placa jakies 20 -
30  zl  za  czesci z jednego czytnika (szczegolnie simy sa w
cenie,   glowice  a  nawet  silniczek).  Zapewniam  was,  ze
kilkadziesiat  takich  numerow w waszym rejonie a tpsa traci
duzy  procent  swojego  budzetu.  Kto  wie, jakby taka akcje
przeprowadzic  masowo  w  calym  kraju  to moze wrociliby do
niebieskich bo by im srebrnych nie starczylo.

Co  prawda plusem srebrnych jest to, ze mozna dzwonic z nich
uzywajac  wlasnej  produkcji  kart  255 impulsowych i wogole
wyzszych  niz 100 kredytowych. Ale i to zaczyna byc minusem.
W  warszawie  taka  karta  uzyta rano moze wieczorem juz nie
dzialac  (szybkie  uaktualnienie  czarnej  listy). Pozostaje
generowanie 100, wtedy wszystko jest ok.

b. Buf i Ssf vs. dyrekcja  okregu [#*b**#]
---------------------------------

Opisane  w  innej  czesci  faqu  Buf i Ssf mozna wykorzystac
bezposrednio  przeciw  telekomunie. Nie bufowac numerow typu
914,  9696,  913  czy  905,  telefonistki  stamtad to zwykle
robole  nie  majace  wiele wspolnego z procesem decyzyjnym w
tpsa.   Lepiej  zabufac  dyrekcje  spolki,  okregu,  centrum
systemow   teleinformatycznych,   itp.   Telefony  elegancko
figuruja w kazdej szanujacej sie ksiazce telefonicznej lub o
wszystkim  mozna  sie dowiedziec pod 913. Wesolo byloby, np.
zbufowac  gabinet dyrektora spolki :) a jeszcze lepiej jakby
ktos   namierzyl   domowy  lub  komorke  (patrz:  zdobywanie
informacji).  Wtedy  to  juz  absolutny  tartak :) Nie musze
chyba  pisac,  ze  bufowac takie jednostki najlepiej z budek
bez  cida  lub  (w przypadku wykorzystywania elektronicznych
ekstenderow)  z  numerow  zastrzezonych  a  jeszcze lepiej z
zagranicy.   Efektem   takiej  zabawy  jest  zawsze  nerwowa
atmosfera  w  tpsa,  wiec  czemu  tego nie zrobic chocby dla
wlasnej satysfakcji?

c. Freecalling dla wszystkich [#*c**#]
-----------------------------

To dosyc oczywista sprawa. Opisywany sposob z dzwonieniem za
friko  na  podmienione  epromy  mozna  udostepnic wszystkim.
Trzeba  jednak przeprowadzic cala akcje "z glowa" bo inaczej
skonczy  sie  na  tym,  ze  paru  luserow zadzwoni za darmo,
przyjdzie  tpsa  i  zlikwiduje  badz  bardzo utrudni kolejne
mozliwosci.  Ja  to  zrobilem  w  ten  sposob:  wstawilem 11
epromow  w  11  budkach  w  dosyc  popularnych  oraz waznych
miejscach  w  wawie  (sejm,  gielda  papierow wartosciowych,
zaklad   lacznosci   radiowej   tpsa,  hotel  mariot,  hotel
europejski,  poczta  glowna,  dworzec centralny przy kasach,
telewizja  polska,  urzad  gminy  warszawa-centrum, blekitny
wierzowiec   i   palac   kultury).   Przy  kazdym  automacie
powiesilem  wydrukowana  ulotke  ze  znakiem  tpsa  "Automat
promocyjny:  polaczenia  za darmo" (oczywiscie uzylem epromu
2.9  zmodyfikowanego  przez  nola - wszystkie numery od razu
free).   Ulotki   zafoliowalem   i   przy   uzyciu  kropelki
przytwierdzilem  do  budek.  I  zgadnijcie  co?  Po 3 dniach
kolejki  sie  do budek ustawialy a od wspolpracownika z tpsa
dowiedzialem  sie  ze  kilka  osob  o  malo  zawalu o to nie
dostalo.  Jaki stad wniosek? Trzeba rozpropagowac pewna idee
i dzialac. Pozniej jak tpsa zmieni epromy/zamki znowu zaczac
wszystko  od nowa - w tym samym miejscu (ma juz bowiem swoja
renome). No chyba ze sa to miejsca jak ja je opisalem, pelne
mundurowych,  wtedy  lepiej  zmienic  lokal :) Slyszalem, ze
koledzy  z  wroclawia  bawia sie ta metoda od dawna i dzieki
temu w pewnym akademiku studenci dzwonia za free.

d. Idziemy do sadu [#*d**#]
------------------

W naszym spoleczenstwie panuje jakies dziwne przekonanie, ze
nalezy  sie panicznie bac wymiaru sprawiedliwosci. Pomijajac
fakt,  ze pare razy phreakowalem w sadzie najwyzszym i kilku
komisariatach  policji  (w  jednym  nawet niebieski nie mial
zablokowanych   0700   :)),  to  moje  kontakty  z  organami
bezpieczenstwa  wewnetrznego  byly  raczej  ograniczone. Ale
nigdy nie traktowalem ich jako wroga. Policja jest potrzebna
chocby  po to, zeby palowac dresow i lamerie. W kazdym razie
zauwazylem pare razy, ze jesli pojdzie sie do tpsa i wypowie
jedno    z   magicznych   sformulowan:   "proces   cywilny",
"znieslawienie" czy "sad konsumencki", to bardzo tam miekna.
Zwlaszcza  przy zkladaniu podan o zwrot karty, o czym nizej.
Krotko  mowiac  chodzi  o  to,  ze  zawsze mozna wspomniec o
ewentualnych  "krokach  prawnych  jakie  mozna przedsiewziac
skoro   tak   panstwo   sprawe  stawiaja".  Skutkuje  w  90%
szczegolnie  na  te  glupie baby pracujace w biurach obslugi
klienta lub centrach promocyjnych. Jeden warunek: trzeba byc
pewnym  swojego,  nie zaszkodzi kupic i przewertowac KC, KK,
KPK,   i   KKW  oraz  ewentualnie  ustawe  o  ochronie  praw
autorskich  i  pokrewnych  :)  Aha...  jeszcze  mi sie jedna
ciekawostka  przypomniala.  Ostatnio  dowiedzialem  sie,  ze
dzielnicowy  przeprowadzal  wywiad srodowiskowy na moj temat
(czyli rozpytywal sie sasiadow co o mnie mysla). Cieszy mnie
to  bo na pewno dostalem bardzo dobra opinie i w razie czego
w  sadzie bedzie "nieposzlakowana opinia srodowiska". Troche
sie  wqrwilem,  ze  nawet  jakis tepy policmajster slyszal o
mnie,   ale   z   drugiej   strony  to  bylo  moim  grzechem
pierworodnym  ze  nigdy sie nie krylem ze swoja tozsamoscia.
Heh...  definitywnie  przechodze  na  emeryture zanim znajda
jakiekolwiek  dowody (bo poki co to "absolutnie nic nie ma",
jak opowiadal mi ostatnio kolega aspirant).

e. AutoBUF/SSF & oddajcie mi moja  karte [#*e**#]
----------------------------------------

Ten  punkt  bardzo  wiaze  sie  z powyzszym. Jest jakby jego
kontynuacja.    Podaje    tu    dwa    konkretne   przyklady
praktrycznego   zastosowania   powyzszych  rozwiazan.  Jeden
wyprobowalem na sobie ze skutkiem pozytywnym do drugiego sie
wkrotce zabiore, ale 99% ze skuteczny. Cala sprawa rozchodzi
sie o to, ze pare razy bylem przyczyna stanu przedzawalowego
u pan tepsiarek kiedy zadalem zwrotu karty poniewaz "ten zle
przez  telekomunikacje zabezpieczony automat skasowal mi 100
impulsow  przy  pierwszej  minucie rozmowy". Odbylo sie to w
ten  sposob,  ze  kupilem od kolekcjonera (pelno takich stoi
tam  gdzie  jest  wiecej  budek  i  pyta "ma pan moze zuzyta
karte?")   zuzyta   karte  100  impulsowa  z  jednymi  tylko
odcisnietymi zabkami na koncu karty. Zaplacilem za to cale 2
zl, podszedlem to niebieskiego urmeta i przprogramowalem go,
ze w tax value wpisalem wartosc 100 i przy okazji wylaczylem
komunikacje  z centrala i wykonalem jednominutowe polaczenie
z friko z numerem 913). Po czym grzecznie poszedlem na ulice
twarda,  gdzie  sie sklada reklamacje i wypelnilem podanie o
zwrot  nowej  100.  Przy okazji zrobilem awanture (juz mniej
grzecznie)  i  zostawilem  karte  razem  z  podaniem  grozac
procesem  jesli to oleja. Obiecano rozpatrzyc na za tydzien.
Po  tygodniu  przyszedlem  i  nowa,  legalna  setka  na mnie
czekala. W sumie to i tak nie oplacilo mi sie placic 2 zl za
100  impulsow,  skoro  moge zadzwonic za darmo (chyba ze bym
komus  sprzedal  za  10  zl), ale tak na probe zobaczylem ze
takie numery przechodza. Ktos myslacy, moze zmodyfikowac ten
sposob  na tyle zeby lepiej skorzystac. Jesli taki sie trafi
to  niech  mailnie do mnie i sie pochwali - w nagrode dam ta
"zdobyczna"  100.  Aha oczywiscie jakby dokladnie sprawdzili
ta  karte i ta budke to zobaczyliby, ze numer na blackliscie
nie  zgadza sie z numerem karty, ale na tyle inteligentni to
oni juz nie byli.

Druga  rzecz,  ktorej jeszcze nie probowalem w praktyce, ale
mam zamiar to cos co roboczo nazwalem autobuf (lub autossf -
w  zaleznosci  od  koloru  automatu  ktory  sie ustawia:) ).
Wszystko  polega  na  tym,  ze  programuje sie, powiedzmy 20
urmetow  zeby  dzwonily na numer domowy. Nastepnie zglaszamy
awarie  telefonu tpsa ("panie, co chwila mi cos dzwoni, nikt
sie  nie moze do mnie dodzwonic! nie po to place abonament i
rachunek  zeby  takie  numery  mi robiono"). Po 2 tygodniach
jesli  tpsa  nie  usunie awarii (a znajac dobre bufy to moze
potrwac  nawet  miesiac - a jesli nawet usuna to ustawiamy z
powrotem),  zaczynamy  sie  wqrwiac  i  mozna  grozic sadem.
Trzeba   przeczytac   dokladnie   umowe   swiadczenia  uslug
telekomunikacyjnych  i  porozumiec  sie  z  prawnikami jakie
bylyby   szanse  wygrania  procesu  i  zarzadania  wielkiego
odszkodowania  -  przyznam  sie,  ze  jeszcze  sie  w to nie
wglebialem,  ale sprawdze to wkrotce. Aha sposob ten polecam
majacym  zarejestrowany  telefon  na  siebie  i mieszkajacym
samemu,  bo  inaczej  wlasciciele  wypie****la was z chalupy
zanim cokolwiek zrobicie z tpsa :)

f. Internet w sluzbie phreakerow [#*f**#]
--------------------------------

To  w  sumie tylko kilka przemyslen na ten temat. Opisalem w
tym  faqu  jak  bezpiecznie  i  anonimowo  zamiescic dowolne
informacje  w  internecie  oraz  je  troche  spopularyzowac.
Wykorzystanie   praktyczne   tej  wiedzy  moze  pozwolic  na
dokopanie  tpsa.  Jesli uda wam sie zdobyc cokolwiek z czego
nie  bedziecie  mieli  jakiegos  praktycznego  (finansowego)
pozytku  a  co  mogloby  spowodowac  kompromitacje tpsa (lub
innej  instytucji)  mozecie  zawsze wrzucic to do internetu.
Moga  to  byc,  np.  spis abonentow z zastrzezonymi numerami
(jak ja bym znalazl cos takiego gdzie bylby moj numer domowy
to  bym sie zastanawial nad zadaniem odszkodowania od tpsa),
poufne   dane   techniczne  (kody  do  zdalnego  dostepu  do
centralek  abonenckich)  lub  jakiekolwiek inne czy wreszcie
jakies  nagrania  (mozna zsamplowac do mp3). Mozliwosci jest
duzo  wszystko  zalezy  od  konkretnej  sytuacji i specyfiki
materialu  (np.  samemu  mozna  zadzwonic  gdzies  i  nagrac
rozmowe  badz  ja  spreparowac).  Mozna rownie dobrze zrobic
fotomontaz,  etc. Grunt, ze zawsze sie cos bedzie dzialo lub
mozna to bedzie jakos wykorzystac.

Czesc II. Inne [#*II*#]
--------------

"Innych"  pomyslow zwiazanych mniej z budkami tez jest duzo.
Czesc  z  nich to prawdziwe cuda techniki (np. elektroniczny
ekstender).  Dlatego warto im poswiecic osobna czesc i kilka
slow.    Nie    obejdzie    sie   tez   bez   kilku   watkow
'anarchistycznych', no ale jak kompendium to kompednium :)

12. Elektroniczny ekstender [#*12*#]
---------------------------

To urzadzenie odkrylem mniej wiecej rok temu (od czasu kiedy
sie ten tekst ukazal) i zycie stalo sie weselsze. Mam bowiem
gwarancje, ze niezaleznie od czegokolwiek innego zawsze bede
mial  pelen  akces na dzwonienie w dowolnie wybrane miejsca.
Poza opisem tej cudownej maszyny przedstawiam rowniez krotka
instrukcje obslugi wersji zrobionej przez nas.

Urzadzenie  o  roboczej nazwie PTC1 (Phone Transfer and Call
back  version  1)  bedace  obecnie  w  fazie  prototypu jest
poddawane  testom  eksploatacyjnym  oraz  nanoszone sa pewne
poprawki  do  oprogramowania  wewnetrznego  (tzw. firmware).
Niniejszy   opis   ma  charakter  tylko  informacyjny,  gdyz
niektore   szczegoly  konstrukcji  lub  oprogramowania  moga
jeszcze zostac zmienione. Uzytkownik przy zakupie urzadzenia
otrzyma zaktualizowana istrukcje i opis.

a) Przeznaczenie
----------------

PTC1  posredniczy  w  polaczeniach  telefonicznych  na  trzy
sposoby:

*  transfer polaczen

PTC1  dziala  jak specjalna stacja przekaznikowa dla naszego
polaczenia  telefonicznego.  Przykladem niech bedzie rozmowa
miedzymiastowa    liczona   dla   nas   jako   lokalna   lub
przedstawianie  sie  (tzw.  identyfikacja)  numerem innym od
naszego

*  polaczenie konferencyjne

PTCx   (wersja   rozszerzona)   daje  mozliwosc  zestawiania
polaczen   konferencyjnych.  Ich  liczba  zalezy  od  liczby
podlaczonych  linii  (maksymalnie  przewidziano 10) oraz ich
mozliwosci.

*  call back

Na  specjalne  polecenie uprawnionego uzytkownika urzadzenie
oddzwania  pod  wskazany  numer. Po odpowiedniej weryfikacji
odbiorcy  wszystkie pozostale funkcje dzialaja standardowo i
uzytkownik  nie  odczuwa  roznicy (poza rachunkiem) pomiedzy
polaczeniem normalnym, a call back'iem.

b) Instalacja
-------------

PTC1  (=wersja  standard)  wymaga  bardzo  prostych procedur
instalacyjnych.  W  dowolnym  miejscu napotkania dwoch linii
telefonicznych i gniazda sieciowego (siec elektryczna, a nie
komputerowa)  podlacza  sie  urzadzenie  odpowiednimi  dwoma
przewodami   dwuzylowymi   do  wspomnianych  dwoch  linii, a
wtyczke  zasilacza  urzadzenia  do  gniazda  sieciowego.  To
praktycznie wszystko, czyli instaluje sie troche latwiej niz
typowy  modem  zewnetrzny.  Wskazane jest, aby uzywane linie
telefoniczne  sluzyly  jedynie  do  wspolpracy  z PTCx, gdyz
wtedy  nie  ma  ryzyka  podniesienia  sluchawki  przez kogos
obcego  na koncu jednej z 'naszych' linii. Zasilacz sieciowy
umozliwia  zasilanie  wewnetrznych  ukladow  elektronicznych
urzadzenia i nie jest czescia PTCx. Mozna zastosowac jeden z
powszechnie  dostepnych  zasilaczy.  W szczegolnej sytuacji,
gdy  nie  ma mozliwosci skorzystania z zasilania sieciowego,
mozna  zastepczo  zamiast  zasilacza  podlaczyc  baterie lub
akumulator   o   odpowiednim   napieciu.  Wymagane  napiecie
zasilania  powinno  byc zblizone do 5V DC. Od rodzaju bateri
lub  akumulatora  zalezy  tak  zwana  pojemnosc elektryczna,
ktora  swiadczy o tym, jak duzo pradu moze byc zmagazynowane
w  danym  zrodle.  Wieksza  pojemnosc  to dluzszy czas pracy
pomiedzy  kolejnymi  wymianami  lub  ladowaniami  ogniw, ale
jednoczesnie  wieksze  rozmiary,  ciezar  i koszt. Pojemnosc
jest  okreslana w tak zwanych amperogodzinach i nie ma wiele
wspolnego  z  napieciem,  ale  od  pojemnosci zalezy to, jak
dlugo okreslone napiecie bedzie stabilnie utrzymywane.

c) Uzytkowanie
--------------

*  transfer polaczen

  - dzwonimy do PTC1 lub odbieramy polaczenie call back'owe
  - podajemy kod weryfikacyjny;
  - podajemy  jednocyfrowy  numer  tej  wolnej  lnii sposrod
    wszystkich linii podlaczonych do PTC1, z  ktorej  chcemy
    nawiazac polaczenie;
  - po uzyskaniu dialtona za posrednictwem PTC1 ze wskazanej
    linii  telefonicznej  dzwonimy  do  miejsca   docelowego
    stosujac wybieranie w trybie DTMF;
  - chcac rozlaczyc istniejace polaczenie na trasie  PTCx  -
    reszta_swiata   podajemy   urzadzeniu   numer  linii  do
    rozlacznia;
  - na  tym  etapie  mozna  polecic urzadzeniu miedzy innymi
    zestawienie   nowego    polaczenia   transferowego   lub
    rozlaczenie polaczenia z uzytkownikiem

*  polaczenie konferencyjne  (jedna  z opcji wystepujacych w
   PTCx, dla x > 1)

  - dzwonimy do PTCx lub odbieramy polaczenie call back'owe
  - podajemy kod weryfikacyjny
  - podajemy  jednocyfrowy  numer  tej  wolnej  lnii sposrod
    wszystkich linii podlaczonych do PTCx, z  ktorej  chcemy
    nawiazac polaczenie
  - po uzyskaniu dialtona za posrednictwem PTCx ze wskazanej
    linii   telefonicznej  dzwonimy  do  miejsca  docelowego
    stosujac wybieranie w trybie DTMF.
  - w trakcie istniejacego  polaczenia  podajemy  urzadzeniu
    jednocyfrowy  numer jednej z pozostalych wolnych linii i
    po uzyskaniu dialtona wybieramy numer docelowy
  - w trakcie istniejacego polaczenia konferencyjnego mozemy
    selektywnie rozlaczac kolejne linie i ponownie podlaczac
    jak  rowniez mozna pozostawic polaczenie konferencyjne i
    rozlaczyc  linie  podstawowa  (ta,  z  ktorej zarzadzamy
    urzadzeniem).

*  call back

  - dzwonimy do PTCx
  - podajemy kod weryfikacyjny
  - wydajemy polecenie call back'u
  - konczymy polaczenie (odkladamy sluchawke)
  - czekamy na polaczenie przychodzace od PTCx
  - odbieamy polaczenie
  - po podaniu wlasciwego kodu weryfikacyjnego mamy normalny
    dostep do funkcji urzadzenia

d) informacje ogolne
--------------------

Aby   PTCx   odroznil   polecenia   dla  siebie  od  numerow
telefonicznych  i  innych mozliwych przekazow w trybie DTMF,
wiekszosc  polecen  dla  PTCx  jest  rozpoczynana i konczona
okreslonym,  jednoznakowym kodem sterujacym, podobnie jak to
jest  stosowane  w  innych  urzadzeniach  sterowanych kodami
DTMF (zwykle '#'  lub  '*', ewentualnie dodatkowe tony  'A',
'B', 'C' lub 'D').

Urzadzen  takich  jest kilka roznych rodzajow (sam spotkalem
sie  z  3  typami  roznych  producentow), jednak to zrobione
przez  nas  jest  calkowicie  nie do pobicia. Ma najwiecej i
najlepsze  mozliwosci  a  ponadto  istnieje  mozliwosc  dosc
szybkiego  upgrade'u jesli wynikna nowe potrzeby. Jesli ktos
bylby zainteresowany kupnem to prosze o kontakt ze mna.

Aha  jeszcze  banalny  wniosek  dla  tych,  ktorzy mimo tego
prostego  i  przystepnego opisu nie zrozumieli do czego moze
sie  przydac  elektroniczny ekstender. Otoz mozna go wpiac w
linie dwoch stojacych obok siebie budek i uzywajac callbacka
na  komorke  miec  przez weekend (bo pozniej za duze ryzyko)
darmowe  dzwonienie.  Nie  mowie juz o miejscach typu biura,
instytucje,  portiernie,  centrale  (!)  gdzie pracowac moga
znajomi  a  takie podlaczenie tam elektronicznego ekstendera
umozliwia  dlugie  i  szczesliwe  dzwonienie (w tym na linie
0-700, jesli oczywiscie nie ma blokady).

13. Numery 0-700 i ich wykorzystanie dzisiaj [#*13*#]
--------------------------------------------

Powszechnie  chyba  juz  wiadomo  o tym jak swego czasu tpsa
przyznala   sie   do  swojego  gigalamerstwa  i  zablokowala
mozliwosc  dzwonienia z budek na numery 0700. Oznaczalo to 2
rzeczy:  tpsa  dala  do  zrozumienia ze nie umie upilnowac i
dobrze  zabezpieczyc  swoich  budek bo wszyscy ja pier**li i
dzwonili  na  0700  za  friko.  Druga  rzecz jeszcze gorsza:
tpsa  blokujac  0700 w budkach obciazyla tym samym postronne
firmy,  gdyz  wiadomo ze phreakerzy dzwonia teraz na 'drogie
numery'  przez  pbxy  dzialajace  w  takich  wlasnie niczego
niewinnych  firmach. Takie zycie. Ponizej kilka praktycznych
metod wykorzystywania numerow 0-700.

Dzieki  numerom  0-700  mozna zamawiac ogloszenia w gazetach
(np.  w  wyborczej),  ogloszenia w telegazecie prawie kazdej
stacji  telewizyjnej,  bilety  do kina, konkretne rzeczy (na
zlotych  liniach,  ale  trzeba wiele razy dzwonic). Niektore
firmy  wrecz  legalnie  placa konkretne pieniadze za ilestam
minut  siedzenia  na  linii (zwykle 15 minut). Oczywiscie ze
stawka  jest o wiele mniejsza niz sami zarabiaja. Ogolnie to
sa  sposoby  dostepne  dla  wszystkich  korzystania  z 0700.
"Dostepne  dla  wszystkich"  czyli ze sa bardziej atrakcyjne
dostepne  dla  nielicznych  :)  Przede  wszystkim  mozna sie
umowic  z  wlascicielem  konkretnej  0700  i np. 4h dziennie
siedziec  u  niego  na  linii  a za miesiac wziac z tego 50%
zysku  (tak  jak  by  sie  siedzialo  2h  dziennie  za pelna
stawke).  Jest  tu wielka kasa, tak czy owak. Jesli ktos sie
w  tym  miejscu  pyta:  a skad ja znajde takiego wlasciciela
numeru  0700  zeby sie mozna z nim umowic? Odpowiadam: niech
napisze  do  mnie,  znam  przynajmniej 5 takich osob ktore z
przyslowiowym   pocalowaniem   reki  pojda  na  taki  uklad.
Warunek to oczywiscie rzeczywista mozliwosc dlugoterminowego
(tzn.  co najmniej 1 miesiac) dzwonienia na 0700. Inna rzecz
to  samemu zalorzyc sobie 0700. Myslalem o tym nawet swojego
czasu  - ale to wymaga duzej zabawy: zalatwianie tej sprawy,
prowadzenie  ksiegowosci (podatki), tlumaczenie sie dlaczego
99%  polaczen  z  numerem  wykonane  bylo bez wiedzy i zgody
instytucji   do   ktorych   nalezal  aparat,  z  ktorego  te
polaczenia   wykonano  :)  Ale  jak  ktos  ma  mozliwosc  to
oczywiscie jest to najbardziej oplacalne.

Jak  dzwonic  na  0700 i nie placic? Ameryki przed nikim nie
odkryje,  ale  z  dzisiejszego  punktu  widzenia realne sa 3
sposoby. Kazdy z nich zostal w jakis sposob opisany w innych
dzialach  przy okazji omawiania innych zagadnien, dlatego tu
szybko  je podsumuje. Po pierwsze ekstendery. Kazdy wie o co
chodzi  -  niestety  ten  sposob  powoli zanika bo firmy sie
zabezpieczaja  i wogole rezygnuja z centralek z kartami disa
na  rzecz  zwyklych  numerow  "miejskich".  Po drugie, budki
stojace  na  centralach  gdzie nie da sie zablokowac 0700 (a
jedynie  "0"  lub  wogole nic sie nie da). Przykladem takiej
centrali   jest  archaiczny  Strowger  juz  prawie  w  kraju
niespotykany.   Na  starszych  Pentacontach  jest  podobnie.
Generalnie jednak ten sposob tez odchodzi do lamusa historii
phreakerskiej.  Zdarzaja  sie  co  prawda budki podpiete pod
nowoczesne  centrale  cyfrowe,  na  ktorych celowo lub przez
przypadek    na    centrali   nie   zablokowano   mozliwosci
realizowania polaczen 0700 z danej budki (w wawie znam takie
dwie).  To  jednak  jest  folklor  i  taka budka predzej czy
pozniej  zostanie  przyuwazona  i ustandaryzowana, zwlaszcza
jesli ktos bedzie duzo z niej wydzwanial. Jedyna nadzieja ze
w  przyszlosci tpsa zniesie z budek to ograniczenie, np. pod
wplywem  konkurencji  z  netii  -  czego  wam i sobie zycze.
Trzeci   sposob   najlepszy  i  moim  zdaniem  z  najwieksza
przyszloscia   to  uzywanie  opisanego  juz  elektronicznego
ekstendera. Tym przyjemniejsze ze mozna z komorki nadawac na
0700. I to jest sposob ktory ja z zasady wykorzystuje.

Wiele  numerow  0700  zmienilo  sie  swojego czasu. 0700-71,
0700-72,  0700-73  juz  nie  ma. Firmy typu WPI, zaprzestaly
dzialalnosci.  Za  to  kazda  telewizja (publiczna 2 kanaly:
TVP1  i  TVP2,  Polsat,  TVN,  RTL7,  TV4)  ma dzisiaj swoje
'uslugi  audiotekstowe'  jak  to  sie  eufemistycznie nazywa
zciaganie z naiwnych ludzi kasy przez numery 0-700. Teraz sa
0700-87, 0-700-88, 0700-89, itp. Fragment numeru "87", "88",
"89"  oznacza  jak sa te numery taryfikowane. Im wyzszy jest
ten  numer tym wyzsza taryfikacja. Szerzej na ten temat (jak
i  na  wiele  innych  ciekawych  napisane  jest w faqu grupy
dyskusyjnej misc.telefonia, czy jakos tak).

Nie  napisalem  nic  o  bzdurach  typu rozne konkursy, w tym
audiotele.  To  kazdy chyba wie a poza tym temat jest nudny.
(typowe pytanie z audiotele, "czy mysz komputerowa to:
a) gryzon
b) urzadzenie peryferyjne komputera
c) traktor").  Co prawda zawsze sie moze zdarzyc ktos z duza
wiedza  i  grac  w  milionerach  czy tym podobnych bzdurnych
teleturniejach).

14. Wirtualne alarmy [#*14*#]
--------------------

Ta  zabawa powoduje totalna dezorganizacje wszystkiego czego
dotyczy: firm, instytucji, szkol, policji, itp. Troche pisal
na  ten  temat  juz  kolega  hash  w swoim dosc starym faqu.
Ewakuacja,   przeszukiwanie   terenu,  stracony  czas,  inne
straty... wiadomo o co chodzi. Jesli sie zostanie zlapanym a
pan  prokurator  udowodni  spowodowanie falszywego alarmu to
mozna isc siedziec na ladnych kilka latek. Dlatego nie mozna
dac sie zlapac. Ma to spory zwiazek z budkami telefonicznymi
bo  przede  wszystkim je sie wykorzystuje. Z tego tez powodu
pozwolilem  zawrzec sobie ten anarcho-phreakerski fragment w
tym   faqu.   I  wlasnie  zaczne  od  tego  jak  taki  alarm
bezpiecznie przeprowadzic

Juz  dosc  dawno  temu nth zauwazyl, ze dobre rezultaty daje
dzwonienie  z informacja o bombie przez pbxy. Z jednego pbxa
laczy  sie  z  drugim,  pozniej  z  trzecim  (najlepiej  jak
wszystkie  sa  w roznych miastach lub nawet krajach), itd...
Pozwole  sobie  rozwinac  i uzupelnic ta metode. Po pierwsze
nie  ma  sensu uzywania wiecej niz jednego pbxa. O pbx coraz
trudniej,  po  co  wiec  je  marnowac. Poza tym nie kazdy ma
dostep   do  wagonu  pbxow.  Wystarczy  skorzystac  z  dosyc
popularnej  budki  telefonicznej,  pozwalajacej  jednak na w
miare  dyskretna  rozmowe  aby  nie bylo slychac wszystkiego
wokol (np. w kabinie na jakiejs ruchliwej ulicy). Dzwoni sie
z  takiej  budki na pbxa nie wykonujac zadnych podejrzanych
czynnosci   -   dzwonienie   za   darmo   odpada,   zabawy z
tonedialerem,  itp.  zbyt  sie rzucaja w oczy. Mozna w koncu
poswiecic   te   maksymalnie  5  impulsow  (jesli  pbx  jest
zamiejscowy).  Po  polaczeniu i wklepaniu kodu wystarczy juz
tylko  zadzwonic  na  997  i  nienaturalnie podwyzszonym lub
obnizonym  glosem  powiedziec  o  co  idzie  ;)  Glos trzeba
koniecznie  jakos  zmienic,  nawet  jesli brzmi to cholernie
sztucznie.  Dodatkowo  trzeba  pamiatac zeby budka, z ktorej
dzwoni  sie  na  pbxa,  byla  srebrna  bo niebieskie blokuja
klawiature  bo  polaczeniu  sie  z  wybranym  numerem  a  ze
srebrnych  mozna  walic  tony (musi byc wybieranie tonowe of
coz)  niezbedne do wspolpracy z kazdym szanujacym sie pbxem.
I  co dalej? Nic. Udzielam 100% gwarancji, ze po czyms takim
nikogo  nie  namierza.  Zanim  sie sprawdzi z jakiego numeru
dzwoniono  na  pbx  a pozniej zobaczy sie budke, z ktorej po
calej  sprawie  zadzwonilo  juz  50  osob  to nic z tego nie
wyjdzie.  Nie  ma  cudow.  Filmy  z  bondem gdzie namierzaja
najwiekszych  haxorow w ciagu 2 minut to fikcja. Przy dobrze
zorganizowanej akcji znajda budke w ciagu minimum godziny.

Z drugiej strony jesli ktos ma te wagony pbxow to oczywiscie
mozna  sposobem  ntha  zrobic petelke przez, np. 5 numerow i
jesli  nie  zerwie (kazde kolejne przejscie pogarsza jakosc)
to   namierza   miejsce  docelowe  za  tydzien  ;)  Jak  juz
wspomnialem naturalne zachowanie przecietnego obywatela jest
niezbedne  w trakcie akcji aby nie zostac zapamietanym przez
kogokolwiek,  czyli  stac sie samotna postacia w tlumie. Nie
musze  chyba  dodawac,  ze nie rozpowiada sie nikomu o swoim
czynie.

No  dobra ale co zrobic jesli sie nie jest mastahem i nie ma
nawet jednego pbxa a koniecznie trzeba odwolac te dzisiejsze
lekcje/egzamin/przedstawienie/spotkanie  z urzednikiem? Jest
rownie  niezawodny  drugi  sposob.  Budka  bez  CIDa. Jak ja
znalezc?   Jest  kilka  metod.  Najprostsza  to  znalezienie
centrali, ktora nie ma obslugi CIDa. Wszystkie budki pod nia
podpiete  rowniez  nie  beda  go  mialy. A skad wiadomo jaka
centrala  gdzie  stoi  i  jakie centrale nie obsluguja CIDa?
Internet,  znajomi,  badania  wlasne.  Co  do lokalizacji to
mozna  zadzwonic  do  tpsa i sie zapytac (przedstawiajac sie
np.  jako  student  politechniki piszacy prace magisterska).
Najczesciej udziela dokladnych informacji, co i jak. W koncu
to nie tajemnica. Zreszta o zdobywaniu takich infosow jest w
innej  czesci. No okx. Majac juz taka budke wystarczy z niej
zadzwonic  na  997  i  procedura z poprzedniego punktu. Jest
tylko  male  "ale".  Budki  bez CIDow to glownie zetonowce i
niebieskie, wiec  bez tonedialera sie nie obejdzie. Trudno.
Ale  trzeba  to  robic  dyskretnie.  Sposob  ten  jest nawet
bezpieczniejszy  niz powyzszy bo znalezienie budki bez CIDa,
z  ktorej  ktos  dzwonil  informujac  o  bombce jest o wiele
bardziej  czasochlonny  i  trudniejszy  w  realizacji. Znowu
przypominam  bond to fikcja - zreszta w usa czy anglii chyba
wszedzie sa CIDy :)

To  nie  wszystko.  Jest jeszcze jeden pewny sposob w ktorym
ryzyko  namierzenia  =  0.  (Tzn. tych sposobow jest o wiele
wiecej  ale opisuje najbardziej typowe i dostepne). W naszym
ciekawym kraju wystepuja gadzety zwane prepaidami. Naleza do
nich:  Sim  Plus  (Plus GSM), Tak Tak (Era GSM) i Pop (Idea,
teraz tez GSM). Te cudowne wynalazki charakteryzuja sie tym,
ze  moga byc absolutnie anonimowe. Wystarczy isc na bardziej
zaawansowana  gielde/bazar  i  tam  za kwote niewysoka nabyc
caly   zestaw:   aktywacje   +   telefon.  Aparat  moze  byc
najgorszym  chlamem. I tak wykorzystywany bedzie jedynie raz
na... do wyjatkowych akcji. Sprzedajacy cieszy sie ze jakis
ciolek  kupuje od niego to co nie bardzo schodzi z lady. Nie
ma  mowy oczywiscie o zadnych dokumentach, etc. tak jak przy
zakupie  normalnej,  abonamentowej  aktywacji.  Na  upartego
mozna to kupic nawet w salonie, ale: a) jest drozej, b) moga
cie   zapamietac,   c)   chociaz   sprzedadza  prepaida  bez
dokumentow  to beda o nie prosic a przy odmowie tym bardziej
moga  zapamietac. Na bazarze gosc juz po tygodniu nie bedzie
pamietal komu sprzedal jaka aktywacje. W ten sposob uzyskuje
sie  calkowicie  anonimowe wyjscie na swiat. Wystarczy tylko
dokupic  karte  i uzupelnic stan konta, Teraz mozna dzwonic.
Wszedzie  (a  na policje jest nawet bezplatnie 112 z kazdego
komorkowca,  nawet  bez aktywacji w niektorych!!!). Prepaidy
sa  drogie,  ale  coz... wygoda kosztuje. Bez problemu mozna
zadzwonic  z  domu  z  wiadomoscia  o  alarmie  a  nastepnie
wylaczyc komorke, schowac i nieruszac jej przez miesiac (tak
pro  forma, na wszelki wypadek). Jesli ma sie juz komorke to
beda  dwie  -  jedna  do  zadan specjalnych :) W wawie mozna
kupic  aktywacje  i  jakis  kiepski  aparat  juz  za 100 zl.
Cudowne,  prawda?  Do tego sposobu jeszcze raz sie odwolam w
innej czesci tekstu.

A teraz o czym trzeba bezwzglednie pamietac przed, w trakcie
i  po zrealizowaniu wirtualnego alarmu. To jakby zestawienie
podstawowych regul bhp oraz ich uzupelnienie. Kto sie bedzie
trzymal tych zasad ten nie wpadnie [satysfakcja gwarantowana
albo  zwrot  pieniedzy - nie dotyczy lamerow, zarzadu tpsa i
papuasow].   Fundamentalna  sprawa  to:  nie  wraca  sie  na
miejsce,  z ktorego sie wywolalo wirtualny alarm. Dopisek do
tej  zasady:  nie  obserwuje  sie  z  boku (w tlumie gapiow)
miejsca  ewakuacji,  akcji  policji,  itp.  Zawsze mozna byc
zauwazonym.   Lepiej   obejrzec  to  w  lokalnej  telewizji,
przeczytac  w  prasie  lub  uslyszec  w  radio:  wygodniej i
bezpieczniej! Kwestia druga to tajemnica. Pisalem juz o tym,
ale  przypominam:  nie rozpowiada sie takich rzeczy nikomu i
nigdzie   (dotyczy   to   irc,   party-line,  dzielnicowego,
kolezanki, babci). Prawdziwy profesjonalista dziala po cichu
i  nie  potrzebuje  rozglosu.  Zreszta wystarczy zobaczyc na
fakty,  rozglos  to  poczatek  konca kazdego amatora mocnych
wrazen.  Kolejna  rzecz to minimalizowanie ryzyka. Mam nawet
na  to  wlasna pseudomatematyczna teorie: prawdopodobienstwo
wpadki   wzrasta   wprost  proporcjonalnie  do  podejmowania
kolejnych  wyzwan  i  uczestnictwie w kolejnych akcjach. Nie
znaczy  to,  ze  jak  sie  raz wywola zamieszanie to pozniej
trzeba  siedziec  juz uziemionym. Nie. Trzeba odczekac jakis
czas    (np.   miesiac)   i   zachowujac   podwojne   srodki
bezpieczenstwa  zaatakowac  znowu  ;)  Co to znaczy podwojne
srodki bezpieczenstwa? Inny pbx, inna budka, inny glos, inna
pora dnia, inny rejon miasta, itp.

Z  takim  przygotowaniem merytorycznym to nic tylko wybiec z
domu  i  alarmowac  wirtualnie  ;)  Nie  biegnijcie jeszcze.
Trzeba   teraz   omowic   co  powiedziec  aby  alarm  zostal
potraktowany  powaznie  a  jego  skutki mozna bylo odczuc na
cudzej   skorze  :)  Pierwsza  rzecz,  trzeba  zadzwonic  do
odpowiedniego  miejsca. Zwykle z informacja o alarmie dzwoni
sie  na  policje  (997).  Po podniesieniu sluchawki trzeba w
miare powaznym glosem powiedziec cos w rodzaju "Za godzine w
lokalu X na ulicy Y wybuchnie bomba. To zemsta za wspolprace
z  Z.  To dopiero poczatek" i kulturalnie odlozyc sluchawke.
Jesli  taki  numer  zrobi  ktos  z glosem 12stolatka to jego
zgloszenie   zostanie   olane.   Jesli   zglaszajacy  bedzie
zachowywal  sie niepowaznie (smial sie, tracil pewnosc) a to
sie   latwo   daje   wyczuc,   zgloszenie   rowniez   bedzie
zignorowane.   Musi   to   wygladac   na  prawdziwa  sprawe.
Oczywiscie  nie  jest to jedyna metoda. Mozna jeszcze udawac
psychola  lub  zdesperowanego.  Oto  przyklad. Dzwoni sie do
lokalnego   oddzialu  tpsa  i  krzyczy  do  sluchawki  cos w
rodzaju:  "Za  pol  godziny  wybuchnie  u was bomba. To moja
zemsta  ch*je  jeb*ne za wszystkie dotychczasowe rachunki. I
pamietajcie  to dopiero poczatek. Pozdrowienia od Piromana".
Zeby  nie  byc  wzietym za kogos kto robi sobie jaja, nalezy
mowic  powaznym  ale  podnieconym  tonem.  Dla  pewnosci, ze
telefon   zostanie   potraktowany   serio,  mozna  zadzwonic
nastepnie  do  lokalnej  gazety/rozglosni radiowej i wrzucic
tekst  w  stylu:  "W  lokalnym  oddziale  TPSA  przy ulicy X
wybuchnie  bomba  za  pol  godziny. To bedzie moja zemsta za
rachunki  telefoniczne. Teraz wy jestescie odpowiedzialni za
ta    informacje.    Pozdrowienia    od   piromana".   Wtedy
najprawdopodobniej dziennikarz skontaktuje sie z policja i z
tym  oddzialem  tpsa,  co  bedzie potwierdzeniem informacji.
Alarm  na  calego.  Oczywiscie  najpewniej jest zadzwonic na
policje z podobnym tekstem, ale wtedy trzeba dzialac szybko:
3  telefony z informacja o bombie z jednego miejsca to pewne
ryzyko.  Doswiadczenie  uczy, ze nie nalezy stac dluzej przy
budce niz jakies 5 minut.

WAZNE! Nigdy nie zostawiac zadnych danych (nawet falszywych)
podczas  zgloszenia.  Polska  policja  i inne instytucje nie
wymagaja   danych  od  zglaszajacego  aby  przyjac  wezwanie
(inaczej  niz,  np. na Zachodzie). Falszywe dane moga zostac
zinterpretowane  jako  zart  a  prawdziwe  to chyba by tylko
zostawil dyrektor tpsa (oni sa bardzo en-teligetni)

Istnieje  jeszcze  druga  bardzo skuteczna i 100% bezpieczna
metoda  na  wirtualny  alarm  (a  nawet  na  cala ich serie)
bombowy.  Trzeba  sie  skrzyknac w kilkanascie osob z calego
kraju,  kazdy  z  innego  regionu)  i  codziennie  dzwonic z
informacja o bombie (jedna osoba jeden alarm i tylko raz dla
jej  bezpieczenstwa).  Raz  z  wawy,  raz z kraka, poznania,
wrocka,  gdanska, itp. Jesli np. za ofiare upatrzy sie sobie
jakis  oddzial  tpsa  (polecam) w lublinie, wtedy za nic nie
dojda 'kto i co' a monopolista bedzie pognebiony skutecznie.
Po jednym telefonie nie da sie nikogo namierzyc (zwlaszcza z
wyzej  zastosowanymi  srodkami  bhp),  a szczegolnie gdy sie
pozniej  siedzi  spokojnie  i  nie  kombinuje ;) Jak mowilem
pomysl  skuteczny,  ale trudny do utrzymania w tajemnicy (im
wiecej osob tym mniejsza poufnosc - opinia praktyka).

Zyczac  milego  alarmowania  i  wybuchowych emocji koncze ta
czesc :)


15. O bezprzewodowcach jeszcze troche [#*15*#]
-------------------------------------

Pomijajac  podpinanie  sie  do budek z bezprzewodowcami, ten
typ  telefonow  mozna  wykorzystac takze w innych warunkach.
Nie  przypominam  sobie  zeby  ktos  pisal  cos na ten temat
(zreszta  nie  czytam  wszystkich  faqow  z  ktorych  90% to
lamerskie  kompilacje  cudzych  tekstow, bajeczki lub sprawy
oczywiste).  Jesli  jednak  byl  juz  tekst  na ten temat to
niech autor sie do mnie zglosi - chetnie przeczytam bo temat
ten caly czas mnie bardzo interesuje.

Telefony   bezprzewodowe   zrobily  bezdyskusyjna  kariere w
ostatnich  czasach,  chociaz  mniejsza  niz  komorki.  Kazdy
phreaker  zadaje  sobie  pytanie czy mozna to w jakis sposob
wykorzystac.  Oczywiscie,  ze mozna. Sa 2 zasadnicze sposoby
na  piratowanie  cudzych  linii.  Oba  sposoby  sa  w  miare
bezpieczne i wygodne w uzywaniu, wiec warto je rozwazyc.

Telefon  bezprzewodowy  sklada  sie  ze  sluchawki  i stacji
bazowej  (zwanej rowniez "matka") - podstawy sa konieczne :)
Starsze  typy  bezprzewodowcow  mialy  zasieg  do  150  m (w
rzeczywistosci  dobrze  dzialaly  do  50  m)  i  dzialaly na
czestotliwosciach 40 - 400 MHz. Praktyka jednak pokazuje, ze
do  dzisiaj  zdecydowana wiekszosc osob uzywa takich wlasnie
telefonow  (kupionych  dawno urzadzen nie warto wymieniac na
nowe  drozsze,  zwlaszcza  ze  caly  czas  dobrze dzialaja).
Nowsze telefony bezprzewodowe dzialaja na czestotliwosci 900
MHz (tak naprawde jest to okolo 900 MHz, maja zasieg do 5 km
(przynajmniej  tak  sie  chwala producenci - chociaz wg mnie
nie  przekraczaja  2  km  w  srodowisku miejskim) i 1 milion
zmiennych   kodow.   A   jak   mozna   wykorzystac   telefon
bezprzewodowy? Samemu majac takie urzadzenie mozna "wejsc" w
czestotliwosci  np.  sasiada i wykorzystywac jego linie. Jak
to wyglada w praktyce o tym ponizej.

Uniwersalny  sposob  na oba typy bezprzewodowcow (nowszych i
starszych)  jest oczywisty. Dziala on bardzo czesto, ale nie
zawsze.  Po  pierwsze  trzeba  dysponowac  tym samym typem i
modelem   telefonu  bezprzewodowego  co  potencjalna  ofiara
(zalorzmy   ze  sasiad).  Nastepnie  wystarczy  wziac  swoja
sluchawke  i  polozyc  na  chwile na stacji bazowej telefonu
bezprzewodowego  sasiada a czestotliwosci same sie dopasuja.
Po  podniesieniu sluchawki ze stacji bazowej mamy juz sygnal
sasiada  a  wiec  dostep  do  jego  linii.  Nie  musze chyba
wspominac,  ze  trzeba  mieszkac  wystarczajaca  blisko zeby
mozna  bylo  z  domu  dzwonic  tym  sposobem a cala operacje
trzeba  przeprowadzic dyskretnie (np. przyjsc pod pretekstem
pozyczenia soli :) ). Metoda lepsza niz podpinanie sie.

Czasami  zdarzyc sie moze, ze identyczny jak u sasiada model
telefonu   bezprzewodowego   moze  dzialac  na  tych  samych
czestotliwosciach  "fabrycznie". Wtedy nic nie trzeba robic.
Ale  to  rzadkosc a jesli taki przypadek zaistnieje to mozna
mowic  o niezwyklym szczesciu. Trzeba wtedy tez pamietac, ze
wtedy  teoretycznie sasiad tez moze korzystac z waszej linii
:)  Aby sie przed tym zabezpieczyc wystarczy wylaczyc stacje
bazowa z zasilania lub trzymac sluchawke caly czas na stacji
bazowej.   Jest   to   zreszta  generalna  zasada  dotyczaca
bezprzewodowcow:  nie  da  sie dzwonic z cudzej linii (majac
dostrojona  sluchawke  do  czyjejs  stacji  bazowej) w dwoch
przypadkach.  Gdy  stacja bazowa jest odlaczona od zasilania
(badz  linii  telefonicznej)  i gdy sluchawka lezy na stacji
bazowej  (obwod  jest  wtedy  zamkniety).  Trzeba tez uwazac
rozmawiajac  na czyjs koszt aby nie zechcial wtedy zadzwonic
bo uslyszy wtedy wasza rozmowe.

Jak  widac  pierwsza metoda na bezprzewodowce jest banalna i
niestety na nowszych typach telefonow coraz rzadziej dziala.
Druga   jest   bardziej   wyrafinowana  i  zarazem  o  wiele
trudniejsza  w  szczegolnosci  gdy  chodzi  o nowsze rodzaje
telefonow bezprzewodowych.

Trzeba dysponowac skanerem radiowym z dosc szerokim zakresem
czestotliowsci  (gdzies  10  MHz  - 1 GHz zeby wszystko bylo
OK).  Moze  byc  tez analizator widma sygnalu radiowego, ale
jest   to  urzadzenie  o  wiele  drozsze  i  trudniejsze  do
zdobycia. Wiadomo ze telefon bezprzewodowy uzywa jednej pary
czestotliwosci:  (1)  sygnal  radiowy  idacy od sluchawki do
stacji  bazowej,  (2) sygnal radiowy idacy od stacji bazowej
do  sluchawki.  To  co  trzeba  zrobic  to namierzyc te dwie
czestotliwosci.  Da  sie  je  ustalic jedynie w czasie gdy z
tego  telefonu  prowadzona  jest  rozmowa!  (nie  "w  stanie
spoczynku"). Wiadomo takze, ze telefony bezprzewodowe chodza
w   zakresie  od  kilkudziesieciu  (czesto  spotykane  mocno
starsze modele 40 MHz i 60 MHz) do okolo 1 GHz (chociaz moga
byc  oczywiscie  wyjatki). Dzwoni sie ze swojego telefonu na
numer   telefonu   do   wyskanowania   i  zaczyna  rozmowe z
gosciem,  ktory  go  odebral (niezbedne jest uzycie inwencji
tworczej  zeby  go  zatrzymac  przy  aparacie). Jednoczesnie
(chociaz  lepiej  skorzystac  z  pomocy  kolegi)  uzywa  sie
skanera  radiowego  do  szukania potrzebnych czestotliwosci.
Jesli  uslyszy  sie  w pewnym momencie glos waszego rozmowcy
lub   wasz   to   oznacza   ze  udalo  sie  namierzyc  jedna
czestotliwosc.     Aby    uniknac    sprzezenia    zwrotnego
(charakterystyczne  piski)  nalezy  ustawic odpowiednio mala
sile  glosu  w skanerze (w przypadku wyjscia na glosnik) lub
skorzystac      z      wyjscia     sluchawkowego     (metoda
skuteczniejsza).  Odnotowuje sie ta namierzona czestotliwosc
i  szuka kolejnej. Druga czestotliwosc jest namierzona wtedy
gdy uslyszy sie ze skanera glos drugiej osoby. Sukces. Wtedy
mozna   juz   zakonczyc  polaczenie  z  nasza  ofiara.  Obie
zanotowane  czestotliwosci  ustawia  sie  na swoim telefonie
bezprzewodowym.  Wymaga  to  pewnej,  a czasem tylko drobnej
przerobki sluchawki (zmiana parametrow obwodow rezonansowych
i  ewentualnie  wymiana  rezonatorow  kwarcowych).  Brzmi to
powaznie  dla osob bez wiedzy elektronicznej (np. dla mnie),
ale zapewniam ze kolega znajacy sie troche na sprawie ustawi
to  w  ciagu  20  minut lub w sytuacji krytycznej pomoc moze
wyspecjalizowany zaklad za kilkadziesiat zlotych.

W  ten sposob mozna juz dzwonic na czyjs koszt ;) Jest tylko
male "ale". Nowsze typy telefonow bezprzewodowych maja takie
zabezpieczenie,  ze  po kazdym odlozenie sluchawki na stacje
bazowa zmieniaja kody. Heh. Ciezka sprawa. Producenci chwala
sie, ze liczba tych kodow to milion lub 65000 - co i tak nie
brzmi  optymistycznie. Co wtedy? No coz, wtedy to sie nazywa
pech.  Mam  nadzieje  ze jakis phreaker-elektronik wynajdzie
sposob  na  obejscie  tego zabezpieczenia. Jakiekolwiek nowe
pomysly w tym zakresie dotyczace tej konkretnej sprawy jak i
wogole  telefonow  bezprzewodowych  slijcie na mojego maila.
Moze  wspolnymi  silami  da  sie  cos wykombinowac i jeszcze
bardziej ulatwic sobie egzystencje.

Ze  wzgledow praktyczno-etycznych lepiej jest gdy ofiara, na
ktorej koszt dzwonimy to jakas instytucja (np. bank, poczta,
urzad  miejski  a  najlepiej  tpsa). Wtedy to nie naraza sie
szarych  i  nudnych  ludzi  na dodatkowe koszty i sa wieksze
szanse, ze wiecej i dluzej mozna bedzie dzwonic.

16. Lewa aktywacja (komorki, komorki, komorki) [#*16*#]
----------------------------------------------

Telefonia   komorkowa   rozwija  sie  dynamicznie.  Bardziej
dynamicznie  nawet  niz  tpsa.  Wypada  aby  phreaking  mial
jakies korzysci z tego tytulu. No i ma oczywiscie. Stuffu do
komorek  wszelkiego  rodzaju  jest w internecie pelno. Widac
pelno  ogloszen  o  sprzedazy  kabelkow  laczacych komorke z
komputerem,  zestawow  sluchawkowych,  sciagania  simlockow.
Mnie   jednak  bardziej  interesuje  jak  mozna  praktycznie
wykorzystac   telefony   komorkowe   dla  wlasnych  potrzeb.
Przedstawie tu pare praktycznych zastosowan komorkofonii.

Klonowanie  chipow  podobno juz sie u nas pojawilo i zaczyna
sie rozwijac. To jednak temat na oddzielny, szczegolowy faq.
Ale  z  kolei niesmiertelny problem lewej aktywacji jest jak
najbardziej  na  miejscu do omowienia. Druga sprawa zwiazana
zreszta   z   powyzszym  to  posiadanie  anonimowego  (czyt.
bezpiecznego)   telefonu   komorkowego.   Omawiam   tu   oba
zagadnienia

Do zalatwienia lewej aktywacji najbardziej nadaja sie rasowi
bezdomni. Rasowi tzn. tacy z dowodem osobistym i ewentualnie
jeszcze  z  jakas  legitymacja.  Wszystkim  z  wawy  polecam
dworzec  centralny,  tam  za  50  zl mozna wszystko z takimi
goscmi  zalatwic.  No  ale  w  erze potrzeba 3 dokumentow ze
zdjeciem   a   w  plusie  zaswiadczenia  o  zarobkach,  zeby
sprzedali  telefon po promocyjnej cenie i jeszcze uruchomili
aktywacje.  A  taki  gosc  ma  zwykle najwyzej dowod. Jedyne
rozwiazanie to wyrobic mu pozostale 2 dokumenty i to calkiem
legalnie.  Majac  dowod  mozna  sobie  za grosze wyrobic np.
legitymacje  pttk  (zapisac  sie  i  zaplacic jakas smieszna
oplate    czlonkowska)    i   tym   podobnych   organizacji.
Zainteresowanym   polecam  ksiazki  telefoniczne.  Z  drugim
dokumentem  moze  byc  problem, ale co dla kazdego co troche
zna   warszawe   jest   oczywiste,  zarowno  zaswiadczenie o
zarobkach  jak  i prawo jazdy (stary wzor, bo nowych jeszcze
nie  podrabiaja  a przynajmniej ja nic o tym nie wiem) mozna
nabyc za zlotych 500. Pytanie jest czy w plusie i erze przed
aktywacja  sprawdzaja  autentycznosc  dokumentow? Nie, robia
ksero  i  czekaja  3-5 dni z aktywacja. Ten czas oczekiwania
umotywowany jest przeslankami technicznymi a nie weryfikacja
danych.  Takze tu bez problemu. Ale trzeba pamietac jeszcze,
zeby  przyjsc  z  takim  gosciem  do  salonu  to nie moze on
wygladac jak typowy bezdomny bo cos zaczna podejrzewac.

Zeby   dac  porzyklad  przedstawiam  swoja  historie  sprzed
miesiaca  (od  daty  ukazania  sie faqu). Jak czesc osob wie
mam  2  telefony,  2 aktywacje i obie w tak taku w erze. Era
jest  tak porabana, ze nawet zeby kupic u nich w salonie tak
taka,   musza  cie  spisac  z  dowodu.  Jak  kupowalem  obie
aktywacje  (ponad  2  lata  temu,  tyle  co weszly na rynek)
oczywiscie dalem sie spisac. Zeby to zmienic, bylem w biurze
obslugi  klienta  wlasnie z takim gosciem (dostal cale 50 zl
za  fatyge)  i  oznajmilem,  ze  telefon  wraz  z  aktywacja
sprzedalem  jemu i nie chce dluzej by moje dane figurowaly w
ich  spisie  (ustawa o ochronie danych osobowych i takie tam
pierdoly).  Pracownik  biura  powiedzial,  ze nie ma sprawy,
spisal  bezdomnego  z  dowodu  i  na  niego  'zarejestrowal'
jednego  z  moich  tak takow. Teraz w razie czego niech jego
szukaja. Poszlo bez zadnych tarc. Co prawda to nie kupowanie
lewej  aktywacji  ale  wyobrazam  sobie, ze to musi wygladac
podobnie. Zreszta z tego co wiem to pare osob pisalo nawet o
swoich doswiadczeniach w tym wzgledzie.

Powysza   historia   to   tez   odniesienie   do  posiadania
'anonimowego  telefonu komorkowego'. Co innego jednak jak ma
sie  prepaida  a  co  innego jak ma sie abonament i chce sie
miec  telefon  nie  na siebie. Ale to tez jest do zrobienia.
Oficjalnie   kto   inny   moze   byc   posiadaczem  telefonu
komorkowego  a kto inny placic rachunki. Nic zatem zdroznego
w  tym, ze 'posiadaczem' telefonu bedzie bezdomny a rachunki
bedzie  oplacal  prawdziwy  wlasciciel. W razie czego nie od
rzeczy  jest  tlumaczenie  "to nie moj telefon, ja mam tylko
uklad  z  gosciem ze mu oplacam rachunki". Od strony prawnej
ciezko  ugryzc  :)  Zeby cos takiego zrobic, trzeba podobnie
jak  to opisane bylo powyzej, wziac bezdomnego (tyle ze musi
miec wymagane dokumenty), isc z nim do biura obslugi klienta
i  poinformowac  o  sprzedazy telefonu. Bezdomny musi jednak
zaznaczyc,  ze  rachunki  bedzie  oplacac  ktos inny. To juz
czysta formalnosc. Z tego co sie orientuje to polowa ludzi z
warszawskiej gieldy na wolumenie ma wlasnie tak rejestrowane
komorki :)

Zreszta  co tu duzo mowic: czy z powodu samej aktywacji zeby
mozna bylo tych kilkaset (500?) zlotych przerozmawiac, czy z
aparatu  telefonicznego  w  promocji  czy wreszcie zeby miec
telefon  abonamentowy (a nie prepaid) nie na siebie (w razie
czego) warto sie tym pobawic. A tak wogole to pewnie wszyscy
wiedza,  ze  alarmowy numer 112 mozna wybrac z komorki nawet
jak   w   srodku   nie   ma  aktywacji...  zostawiam  to  do
przemyslenia  przy  okazji  wirtualnych  alarmow  (najtansza
komorka kosztuje 15 zl na stadionie).

17. Zmierzch pbxow [#*17*#]
------------------

Pbxy  sie  koncza.  Nowe  centralki sa dobrze zabezpieczane,
malo kto zostawia je na ustawieniach defaultowych, rezygnuje
sie  z  kart  disa na rzecz bezposrednich numerow miejskich.
Wiekszosc  ma  wylaczona  mozliwosc  zdalnego  dostepu.  Nic
dziwnego  ostatnie 3-4 lata narazily na ogromne straty firmy
i  instytucje  wlasnie  z tytulu "nieuprawnionego dostepu do
sieci telekomunikacyjnej przez centralke abonencka". Dlatego
tez,  chociaz  nie  jestem pesymista, to wydaje mi sie ze ta
zabawa  nie  ma  przyszlosci  (tak  jak  raczej jej nie maja
niebieskie  urmety). Dobrze ze zamiast tego sa elektroniczne
ekstendery.  Nie  bede  wiec  opisywal  tu oczywistosci, czy
rzeczy   ktore   sa  w  innych  faqach.  Przedstawie  jednak
uzyteczny sposob szukania pbxow.

Najprawdopodobniejszym miejscem gdzie moze byc pbx sa firmy,
ktore  figuruja  w  spisie  wraz  z  numerami  wewnetrznymi.
Oznacza to najczesciej, ze centralka ma karte disa i mozliwy
jest  wybor  numeru  wewnetrznego  w  systemie  tonowym. Jak
dotrzec  do  takiego  spisu  firm? Najprosciej przez ksiazki
telefoniczne,  jest  tam  jeszcze  calkiem  sporo instytucji
afiszujacych  sie  numerami  wewnetrznymi.  Wystarczy  sobie
spisac  kilkadziesiat  takich,  isc  do  budki  i  rozpoczac
standardowe    obdzwanianie.    Dzwoniac   warto   sprawdzac
ustawienia  domyslne (9,1111 i 8x,1111 - 0011) i najczesciej
spotykane  (0,1234;  1,0000;  8;2000).  Najprzyjemniejsze sa
wszelkie  centralki  firmy panasonic. Jesli sie trafi na cos
co  moze  wygladac  na pbxa, ale zaden z najbardziej znanych
kodow  nie  dziala,  trzeba  zarzucic  toneloca  i  skanowac
(blizej  opisane  w  lunarshake faq). Ja sie w to jednak nie
bawie - zakladam ze jak cos nie chodzi na defaulcie to ma ta
usluge  wylaczona  i  nie  chce mi sie dalej w to bawic. Nie
wspominam nawet o pbxach bez kodu, to juz prehistoria. Jesli
ktos  ma  jednak nieodparta potrzebe szukania pbxow to niech
korzysta   raczej   ze   spisu   firm  slabiej  rozwinietych
wojewodztw  (podkarpackie,  podlaskie,  opolskie),  tam jest
wiecej  "starszych  rozwiazan"  niz,  np.  w mazowieckim czy
wielkopolskim.

Dobrym  sposobem  oszczedzenia sobie czasu na dociekania czy
firma  ma  centralke  wewnetrzna  z  karta  disa i pod jakim
numerem  ona  chodzi,  jest po prostu zapytac pracownikow. W
moim   wykonaniu   wyglada  to  tak:  "Dzien  dobry,  Marcin
Macinski, Centrum Telekomunikacji Warszawa-Poludnie. Dzwonie
w   sprawie   okresowej   aktualizacji   danych  dotyczacych
centralek abonenckich. Chcialbym pani/panu zadac kilka pytan
z  tym  zwiazanych".  Nastepnie pytamy sie o wszystko co nas
interesuje,  aby  jednak nie wzbudzac podejrzen: ilosc linii
podlaczonych  pod centralke, typ centralki, przez jaka cyfre
wychodzi  sie  na  miasto,  no  i  jaki  jest  dodatkowy kod
("Potrzebne    nam    to   jest   do   zdalnej   konserwacji
homologacyjnej   panstwa  centralki.  Rozporzadzenie  31/337
Ministra  Lacznosci  z  1.1.2000").  Bardzo skuteczne, jesli
osoba,  ktora  odbierze  nie  zabardzo jest w temacie zwykle
przelaczaja  do  kogos  kto sie troche zna. Raz udalo mi sie
nawet   wyciagnac   kod   od  jakiegos  pseudokonserwatora w
jakiejs  lamerskiej firmie. Dzialal tylko 3 dni bo domyslili
sie  chyba co sie dzieje, jak w ciagu dnia caly czas 2 linie
byly okupowane ;) W kazdym razie inzynieria spoleczna bardzo
tu pomaga.

Takie operacje najlepiej wykonywac z budki (po wczesniejszym
wstawieniu wlasciwego epromu). Jesli budka nie ma wybierania
tonowego to naturalnie do uzycia wchodzi tonedialer (biper -
jak mowi na to dzisiejsza mlodziez). Jesli trzeba wyskanowac
kod  a  wiec  zapuscic  toneloca, proponuje bawic sie w to w
pracy  u  znajomego/cioci  bo  jednak kilka tysiecy polaczen
kosztuje a poza tym wieczna kwestia bezpieczenstwa wchodzi w
gre. Nie radze jednak nikomu przeceniac wartosci pbxow i tym
bardziej nastawiac sie na ich uzywanie. Jak juz napisalem na
poczatku, moim zdaniem ta zabawa staje sie historia.

18. Totalny przekret: dymiacy urmet - symulacja pozaru [#*18*#]
------------------------------------------------------

Glix  to nazwal z angielskiego Make Your Urmet Smoke (MYUS).
Banalna  sprawa  i  sluzaca  wylacznie celom rozrywkowym ale
mogaca  miec  bardzo  praktyczne  zastosowanie w wywolywaniu
paniki  lub  zamieszania.  Najczesciej jednak robi sie to po
prostu  dla  jaj.  Pierwszy sposob dla palacych. Otwiera sie
srebrnego,  wyjmuje  czytnik  a  na plycie glownej przykleja
(tasma  lub klejem) jednego lub kilka zapalonych papierosow.
Po  czym  zamyka sie budke. Po kilku minutach z otworu gdzie
dawniej  byl  czytnik zaczyna wydobywac sie gesty dym. Jesli
budka  jest  w pomieszczeniu zamknietym to wyraznie widac (i
czuc),  urzadzenia  pozarowe  moga  sie  wlaczyc (o ile sa).
Generalnie  wszyscy  w  poplochu.  Nie  radze wykonywac tego
zabiegu  bez  wyjecia  czytnika.  Srebrny  bowiem  ma  to do
siebie,  ze  bardzo  mala  wymiana powietrza jest w srodku i
jesli  sie czytnika nie wyjmie to papierosy moga zgasnac bez
doplywu  tlenu.  Przy  niebieskim sprawa wyglada tak, ze bez
czytnika  wyraznie  widac  ze  jest niekompletny (srebrny na
pierwszy  rzut  oka wyglada na 100% sprawny bez czytnika). Z
kolei z czytnikem rowniez jest maly dostep powietrza. Trzeba
wybierac.  Aha, dym wydostaje sie nie tylko otworem czytnika
ale  takze  gora  (tam  budki  sa  mniej  szczelne) i czasem
spoiwami.   Modyfikacja   powyzszej   metody   to   wlozenie
czegokolwiek  latwopalnego  do budki i podpalenie. Papierosy
maja  jednak  ta  przewage,  ze  sie dlugo pala i potrzebuja
stosunkowo  malo  powietrza  a  takze  daja  duzo  dymu.  Po
zastosowaniu   tego   tricku  latwo  wywolac  zamieszanie, i
korzystajac   z   nieuwagi   zrobic  cos  innego  w  miejscu
publicznym :)

19. Jak na razie to tyle [#*19*#]
------------------------

Wszyscy  wiedza  dobrze, ze informacja sie dezaktualizuje. W
szczegolnosci   dotyczy  to tak   szybko   zmieniajacej  sie
rzeczywistosci  jaka  jest  phreaking.  Dotyczy  to  rowniez
rozwiazan  zaproponowanych  w  tym  faqu. Jakkolwiek jest to
jednak  pozytywne  zjawisko,  gdyz  oznacza  ciagly  rozwoj.
Bardzo   mnie   to   cieszy.  Czekam  na  wasze  propozycje,
uzupelnienia, sprostowania i komentarze.

Niedawno  powstala (prawie w tym czasie co ten faq) strona i
grupa Phreak It. Szczegoly pod adresem http://www.phreak.it.
Zapraszam wszystkich do wspolpracy.

Namiary  na  mnie  to:  asturn@polbox.com,  listy  sprawdzam
bardzo  czesto.  W  sprawach  nietypowych radze uzywac PGP -
bezpieczenstwo przede wszystkim :) Niedlugo pewnie bede mial
juz  nowy,  wlasny adres e-mail, ale po szczegoly odsylam na
strone grupy.

Pozdrawiam  wszystkich  swoich znajomych a szczegolnie grupe
Phreak  It.


20. Nowy klucz pgp [#*20*#]
------------------

Nowy dlatego, ze poprzedni gdzies zadzialem :)

-----BEGIN PGP PUBLIC KEY BLOCK-----
Version: PGPfreeware 6.0.2i

mQGiBDmSsp8RBADe3L0rzPsaYs3IGwXpyCjugEJ+13S7IkgwMkJb5ljWDvBQnTSm
+/7YC2QF4z6JgMpL+rEVoD52NJe12pW1C+3cE4CiKR5DSY572kTgfOucn/BdqcBZ
sCw86r/gZmXK3eIDugrlHkCweyniWEuliGsCQ2IAaFR8NKSgNV7vi8FtZQCg/4HM
NPfvOe1cAMLOZVsyPcpyTd8D/i2jvWvrvsFitzNJjELjpNf9K5xyTnq+AlDIQdWL
gZsgspyoqGrw3blEfr5fRdSBKOfiB/zPV6X67tgd6QMEGdIRz7XIPiRXV8PlD/LT
GwXFOyE5LPDQSQEZS3iNGODRU45qwzbA2w9dj4RtIMUY9ZbPxSup7qc8tlZdjUkj
cQXNA/0bm/E/i09Gy/xZKauPS88foQM4utdHR5qWM2N1yMOw4pluQ71dmG60QQ6T
TIOnADEkjuGKRtw0fwBCxSuMlC313Fd/N+FwTrqTNEtRcP6O1vpvkah2nHpaelXg
NaTy3u8XQMfkh27p3d0CPsu+AWNR6pbYPX8QassHG87L+80c+LQaYXN0dXJuIDxh
c3R1cm5AcG9sYm94LmNvbT6JAEsEEBECAAsFAjmSsp8ECwMCAQAKCRAwhT4XfKxI
9USjAKCBrq1STWyWynwOE4ZCJBPGkjbkuACgi6WYhqRMoEEHLrXe/WECMJ1X6BO5
Ag0EOZKynxAIAPZCV7cIfwgXcqK61qlC8wXo+VMROU+28W65Szgg2gGnVqMU6Y9A
VfPQB8bLQ6mUrfdMZIZJ+AyDvWXpF9Sh01D49Vlf3HZSTz09jdvOmeFXklnN/biu
dE/F/Ha8g8VHMGHOfMlm/xX5u/2RXscBqtNbno2gpXI61Brwv0YAWCvl9Ij9WE5J
280gtJ3kkQc2azNsOA1FHQ98iLMcfFstjvbzySPAQ/ClWxiNjrtVjLhdONM0/XwX
V0OjHRhs3jMhLLUq/zzhsSlAGBGNfISnCnLWhsQDGcgHKXrKlQzZlp+r0ApQmwJG
0wg9ZqRdQZ+cfL2JSyIZJrqrol7DVekyCzsAAgIIAOdqtnnTY2y1g6bi7TJLvhKC
avDY5UCKnmA8SqylCtP763QR1ZRfCgvIeocT3Fp0TTOP9bDgZgJF3lMrkR+nr3R0
32KUq1K+Oj/MvNYyCHzRcAnyNL5a6ZQo0MVhW0JC+mt0S/deU3W9xhy6Jk6N49Ds
qUdVShA3aIJ+/EFHTwJZvcMNAlw22hnkif4vTg6CE12Pz48/cc8jaeap41HYMiyh
JSHZRpvuSsQzUb9SeUK0M+d4YI1YYdiz/9zWxH5D/IMhISTGNeoyjbOykHVjz28v
epblAVCUQqlpfY1Y0fRti1m7u7y2D3/ej27RXDIUNKdedL3AUGOk3fveQukuSRSJ
AEYEGBECAAYFAjmSsp8ACgkQMIU+F3ysSPWTCgCgxIappHqRshnYVZaYhX4Adl2L
Fm8AoJC3nrQef5Z5lb9VmSpeQ4pgxugH
=l4CJ
-----END PGP PUBLIC KEY BLOCK-----